PoradnikPR.info

PoradnikPR.info

Poradnik pedagogiczno - resocjalizacyjny

 
 
 
 

Jak tworzyć szczęśliwe związki?

Bez miłości można rąbać drzewo, wypalać cegły, kuć żelazo.
Lecz bez miłości nie można zbliżyć się do drugiego człowieka.

Lew Tołstoj
Wiele osób łączy szczęście z miłością. Spotykamy kogoś i nagle wydaje nam się, że to ideał, niemal bez wad, zasługujący na to, by mu wszystko wybaczyć, akceptować go bezwarunkowo. Każda chwila z nim jest piękna, wyzwala nas z samotności, nadaje sens istnieniu. Wkrótce czujemy, że nie możemy żyć bez ukochanej osoby, każda chwila bez niej pozostaje tylko tęsknotą i liczeniem czasu do następnego spotkania.

Stan zakochania uskrzydla nas i uwzniośla - nic dziwnego, że niemal jednogłośnie uznawany jest przez psychologów za stan pokrewny chorobie psychicznej, lekką odmianę psychozy. Często zakochaniu towarzyszy fascynacja erotyczna. Zakochanie na ogół nie trwa dłużej niż kilka miesięcy, choć odpowiednio podtrzymywane może potrwać i parę lat. Potem nieuchronnie przychodzi przebudzenie, a z nim często rozczarowanie. Dlatego wiele małżeństw zawartych pod wpływem zakochania kończy się w sądach wśród kolejnych porywów - tym razem wywołanych mniej przyjemnymi uczuciami jak niechęć, złość, gniew, nienawiść. Wzajemne oskarżenia, walka, szukanie winnego, poniżanie i deptanie godności partnera sprawiają, że małżonkowie nie pamiętają już o tym, jak bardzo byli ze sobą szczęśliwi w początkach ich związku.

Niemiecko-amerykański filozof i psychoanalityk Erich Fromm w swej znanej książce “O sztuce miłości” przeciwstawia zakochanie prawdziwej miłości. To samo czyni także etyka chrześcijańska, buddyjska, hinduska oraz inne religie czy światopoglądy wskazujące Miłość jako najwyższą wartość. Miłość to wola budowania z drugą osobą partnerstwa opartego na głębokim poznaniu, szacunku, zaufaniu, trosce i wierności - póki ich śmierć nie rozłączy. Zdaniem zwolenników takiej Miłości, każda para ludzi, którzy nie są dla siebie odpychający erotycznie, może ją stworzyć, jeśli tylko oboje będą mieć taką wolę. Dlatego być może małżeństwa aranżowane przez naszych rodziców, zawierane w spokojny i rozważny sposób, nie były wcale takie złe. Jeśli ludzie dzielą ze sobą troski dnia codziennego, jeśli nie zdradzają się, to nawet, jeśli w chwili ślubu nie byli w stanie zakochania, po pewnym czasie powstanie między nimi Miłość.

Jednym z problemów naszego współczesnego społeczeństwa jest tęsknota za Miłością oraz towarzyszący jej lęk przed bliskością, brak umiejętności budowania trwałych związków. Coraz więcej małżeństw rozwodzi się po pierwszych kryzysach, twierdząc, że nie był to udany związek albo, że w ogóle nic między nimi nie było, ich wspólne życie było puste. Potrzebując ciepła, akceptacji, czułości, troski, większość osób próbuje te potrzeby zaspokajać w płytkich znajomościach, przelotnych romansach, okazjonalnym seksie. W rezultacie współczesny człowiek wciąż czegoś szuka, wciąż za czymś tęskni, a jest samotny, wyobcowany, oddzielony od innych. Słaby i przerażony najczęściej nie potrafi zaufać sobie i drugiemu człowiekowi, wejść w głębsze obszary intymności, wpuścić kogoś do swojego wnętrza. Decyzja, aby zacząć budować bliski związek, na pewno niesie ze sobą duże ryzyko. Boimy się zranień, boimy się porażki, boimy się odrzucenia. W życiu nasłuchaliśmy się dość osądów, oskarżeń, więc sami już często nie wierzymy w nasz potencjał, nie dostrzegamy swoich zalet i mocnych stron. Lękamy się zobaczyć siebie prawdziwego i dać sobie szansę na akceptację, na zrozumienie, na miłość - dla samych siebie, a co za tym idzie też dla drugiej osoby.

Istotnym problemem naszych czasów, uniemożliwiającym tworzenie bliskich relacji, jest poszukiwanie szczęścia w świecie zewnętrznym, poza nami samymi. Konsekwencją takiej postawy jest powszechne myślenie, że udany związek to taki, w którym aby każdy z partnerów był szczęśliwy, drugi powinien się zmienić. Wychodzimy tutaj z założenia, że to druga osoba jest winna naszym frustracjom, problemom, brakowi satysfakcji ze wspólnego życia. Staramy się, więc starannie pokazywać jej błędy, mówić, w jaki sposób powinna postępować, wskazywać, czego nam brakuje. Oczekujemy, że druga osoba nas uszczęśliwi, gdy zmieni się według naszych sugestii. Skoncentrowani na sobie i swoich niezaspokojonych potrzebach, frustracjach i niespełnieniach, na ogół, więc nie słuchamy, tylko bardzo chcemy i egzekwujemy od partnera, aby to on nas słuchał. Pragniemy, aby druga strona uznała nasze argumenty, ale jesteśmy zamknięci na jej inne zdanie, nie przyjmujemy tego, co mówi do nas. Chcemy, aby nas akceptowano i rozumiano, ale sami nie jesteśmy skłonni do okazywania empatii i wyrozumiałości. Takie postawy rodzą coraz więcej niezadowolenia, braku satysfakcji ze wspólnego życia, wzajemnej niechęci, oskarżeń, osądów, pretensji, brak szacunku, obelg itd. Kłótnie zaczynają eskalować i stają się coraz ostrzejsze, coraz bardziej raniące i poniżające dla obydwu stron.

Małżeństwo, wspólne życie może stać się zarówno przestrzenią dla rozwoju obydwu partnerów poprzez wspólne doświadczanie i budowanie Miłości, jak też może również stanowić pasmo rozczarowań, sporów, zatargów, napięć, wzajemnej niechęci przeradzającej się z czasem w nienawiść. Oczywiście nikt nie zaczyna związku z drugą osobą z założeniem, że będzie on nieudany. Co więc możemy zrobić, aby znaleźć spełnienie w relacji z bliską osobą?

W dzisiejszych czasach rzadko dostrzegamy potrzebę doskonalenia własnych umiejętności komunikowania się. Najczęściej uważamy, że związek sam będzie żył swoim życiem, sam się zbuduje. Większość ludzi nie bierze pod uwagę faktu, że została wychowana w tradycji zaprzeczania uczuciom - nieświadomie, więc te same schematy powtarza we własnych związkach. Wiele osób nie zdaje sobie też sprawy z własnych potrzeb, a większość nie daje sobie nawet prawa do ich posiadania. Tym samym trudno nam empatycznie odnosić się do potrzeb partnera. Również ze względu na systemy nauczania skoncentrowane na ocenianiu i opierające się na rywalizacji, nie mieliśmy możliwości nauczenia się szczerego wyrażania własnych uczuć i potrzeb oraz otwartej komunikacji budującej współpracę. Wynika z tego w sposób oczywisty, że paradoksalnie podstawą budowania satysfakcjonujących relacji z innymi ludźmi jest zwrócenie się ku sobie - praca nad własnym rozwojem w kierunku nazywania i wyrażania uczuć, potrzeb, próśb, informacji zwrotnych, wdzięczności.

Każdy z nas ma wdrukowane jakieś nawyki i schematy z przeszłości, które powtarza w relacjach z innymi ludźmi, a szczególnie w bliskich związkach. Mamy zdolność wikłania się w pewien określony rodzaj reakcji, które odtwarzamy nieświadomie, wciąż przeżywając te same frustracje. Ważne, aby nauczyć się je zauważać, rozpoznawać i nie powielać. Nabrać dystansu do własnych opinii, przekonań, sztywności myślenia, uwolnić się od stereotypów, poszerzyć horyzonty. Nauczyć się, jak pokonywać wszelką rutynę oraz jej ograniczający wpływ na nasze życie i relacje z innymi ludźmi. Bycie prawdziwym, bycie sobą, wyrażanie siebie w sposób uczciwy, komunikowanie wprost partnerowi, co się przeżywa, co czuje i czego potrzebuje - to droga do tworzenia bliskich związków. A jeśli człowiek sam jest gotów na bliskość, może pomóc też drugiemu człowiekowi odważyć się na nią. Dzięki otwieraniu siebie na innych ludzi, bliskości, miłości, uczciwości, można tworzyć udane przyjaźnie, szczęśliwe małżeństwa, trwałe partnerskie związki i dobre relacje z dziećmi.

Paweł Więckowski i Alicja Krata, (www.psychologia.net.pl)


Powiadom znajomego
  1. (wymagane)
  2. (prawidłowy adres email wymagany)
  3. (wymagane)
  4. (prawidłowy adres email wymagany)
 

cforms contact form by delicious:days

Powiązane Artykuły:

Zostaw swój komentarz

You must be logged in to post a comment.

Kategorie

Chmurka Tagów

Publikuj już dziś!

Publikuj swój artykuł a otrzymasz ZAŚWIADCZENIE!
*Przeczytaj więcej»
*Publikuj»

Administracja