PoradnikPR.info

PoradnikPR.info

Poradnik pedagogiczno - resocjalizacyjny

 
 
 
 

Co trzecia zabawka jest niebezpieczna dla dziecka

Zanim pluszowe maskotki, plastikowe laleczki czy kolorowe samochodziki trafią do dzieci, “bawią się” nimi naukowcy. W laboratoriach zabawki są zgniatane, rozrywane, uderzane ciężarkami, a nawet mielone. Wszystko po to, by sprawdzić, czy są bezpieczne. Co trzecia nie zdaje egzaminu.

Specjaliści namawiają, by wybierając zabawki na świąteczne prezenty zwracać uwagę nie tylko na ich cenę, ale przede wszystkim jakość i bezpieczeństwo użytkowania.

Testy, jakim poddawane są zabawki, pomyślane są tak, by były jak najbardziej zbliżone do naturalnych warunków. Specjalistyczne maszyny uderzają czy zgniatają lalki z taką siłą, z jaką może zrobić to dziecko, a jeździk uderza w laboratoryjny krawężnik tak, jakby kierował nim prawdziwy czterolatek. Pracownicy laboratorium odrywają też np. guziki ubrankom lalek czy oczka misiom.

Każda zabawka, także np. pluszowy miś, badana jest na wiele sposobów, aby sprawdzić jej wytrzymałość i zgodność zastosowanych w niej materiałów z obowiązującymi normami oraz ocenić potencjalne zagrożenia, mogące kryć się tam, gdzie użytkownik w ogóle się ich nie spodziewa.

Badanie misia, podobnie jak innych zabawek, zaczyna się od oceny oznakowania i ostrzeżeń umieszczonych na zabawce. Potem przychodzi czas na sprawdzenie wytrzymałości szwów i tego, z czego miś jest zrobiony. Chodzi o sprawdzenie, czy w przypadku rozerwania przytulanki nie pojawią się elementy, którymi dziecko może się skaleczyć, udławić czy zatruć. Trzeba też ocenić, czy np. oczka albo guziki misia nie mają zbyt ostrych krawędzi.

Średnio co trzecia zabawka nie przechodzi pomyślnie wszystkich testów. Plastikowe zawieszki na wózki czy łóżeczka szybko pękają pod wpływem zgniatania i wylatują z nich np. drobne kulki; w samochodzikach odpadają kółka; niektóre zabawki pod wpływem uderzenia rozpadają się na elementy, które dziecko może zarówno połknąć, jak i poważnie się skaleczyć.

Ale niebezpieczeństwa tkwią nie tylko w braku wytrzymałości czy złej jakości materiałów zabawek. Zagrożeniem dla dzieci może być też to, czego nie widać, np. stosowane w zabawkach materiały czy związki chemiczne. To także badane jest w gliwickim laboratorium. Żeby szczegółowo zbadać skład chemiczny, plastikowe zabawki są nawet mielone w specjalnej maszynie.

Kiedy zabawka nie spełnia wymogów fizyko-mechanicznych, rodzice są w stanie na czas zareagować. Najgorsze jest to, czego nie widać. Rodzice nie są w stanie samodzielnie wykryć, że zabawka którą dziecko bierze do ust, zawiera szkodliwe składniki, w tym m.in. metale ciężkie i ftalany. Skutki mogą się objawiać, po czasie, w formie uczuleń i różnego rodzaju schorzeń.

Ftalany stosowane są m.in. w zabawkach elastycznych, takich jak gumowe figurki, części lalek, niektóre klocki czy gryzaki. Nagminnie zdarzają się przekroczenia ilości tych związków. Z kolei w ubrankach misiów czy lalek często zbyt dużo jest tzw. barwników azowych, co może powodować u dzieci uczulenia.

Wśród dużych producentów świadomość konieczności badania i atestowania zabawek jest wysoka. Wiele firm zabiega o to, by ich produkty miały aktualne certyfikaty. Gorzej bywa z mniejszymi producentami. Najgorzej - z dystrybutorami importowanych, głównie z Chin, zabawek, którzy uważają za wystarczające zapewnienia producentów, że zabawki są bezpieczne.

Ważną częścią procesu badania zabawek jest sprawdzenie ich należytego oznakowania. Oprócz potwierdzającego zgodność z normami znaku CE, wymagana jest także m.in. czytelna instrukcja oraz oznaczenie grupy wiekowej, do jakiej adresowana jest zabawka. W przypadku, gdy np. mogą używać jej dzieci powyżej trzech lat, trzeba napisać skąd takie ograniczenie. Brak takich opisów to jedno z najczęstszych uchybień producentów.

Powiadom znajomego
  1. (wymagane)
  2. (prawidłowy adres email wymagany)
  3. (wymagane)
  4. (prawidłowy adres email wymagany)
 

cforms contact form by delicious:days

Powiązane Artykuły:

Jeden komentarz do “Co trzecia zabawka jest niebezpieczna dla dziecka”

  1. 1
    Artur Popielski:

    A co zrobić kiedy zabawki produkowane w Chinach później okazują się trujące bo ich elementy są pomalowane farbą zawierającą ołów? Jak Chińczycy otruli tysiące swoich najmłodszych obywateli melkiem, co tu mówić o zabawkach na export? Moja rada: nie kupować żadnych zabawek ani żywności dla dzieci, które pochodzą z Chin!

Zostaw swój komentarz

You must be logged in to post a comment.

Kategorie

Chmurka Tagów

Publikuj już dziś!

Publikuj swój artykuł a otrzymasz ZAŚWIADCZENIE!
*Przeczytaj więcej»
*Publikuj»

Administracja