PoradnikPR.info

PoradnikPR.info

Poradnik pedagogiczno - resocjalizacyjny

 
 
 
 

Jak współpracować z dzieckiem w domu i w szkole

Najważniejszą kwestią, którą musimy sobie uświadomić już na samym wstępie jest to, iż każdy problem jest wielowymiarowy i nie można go analizować w oderwaniu od innych sfer życia. Tak więc uczeń nie jest tylko uczniem, jest również czyimś dzieckiem, kolegą, bratem lub siostrą. Musi sprawdzać się w wielu rolach, a każda z nich wpływa na pozostałe. Dlatego też tak ważna jest kooperacja rodziców, nauczycieli i uczniów. Niestety każdy osobno nie osiągnie takich rezultatów, jakie są możliwe po obraniu wspólnego frontu.

Uczniowie zachowują się najczęściej tak, jak zaobserwują wśród innych - kolegów, rodzeństwa, rodziców. A my, nauczyciele i rodzice, zwracamy się do nich w głównej mierze w taki sposób, w jaki robili to nasi rodzice i nauczyciele. Najczęściej zaprzeczamy ich uczuciom i lękom, natychmiast udzielamy im rad, nawet jeśli tego od nas nie oczekują, zarzucamy ich pytaniami i nie dopuszczamy do głosu, lub litujemy się nad nimi i wyręczamy w ich obowiązkach. A powinniśmy przede wszystkim z szacunkiem traktować ich uczucia, zarówno pozytywne i negatywne.

Nie możemy wmawiać dzieciom, że uczucia negatywne są złe. Złe jest wyrażanie ich w sposób agresywny i ordynarny, krzywdzący innych i ich uczucia. Gdy opiszemy i zaakceptujemy negatywne uczucia dziecka, otrzyma on zachętę do podjęcia starania, by poprawić swoje postępowanie (Np. mówiąc: „Rozumiem, że jesteś przejęty, ponieważ dostałeś złą ocenę. Dlatego kopiesz ścianę. Nie mogę na to pozwolić. Możesz mi opowiedzieć, co cię tak martwi.”/ „Wiem, że masz dużo do powiedzenia. Czy potrafisz poczekać na swoją kolej?”) Warto też po prostu wysłuchać dziecko, przytakując od czasu do czasu i pozwolić mu samodzielnie znaleźć rozwiązanie. Możemy też wyrazić głęboko ukryte pragnienia ucznia (Np. „Czy nie byłoby wspaniale, gdybyś następnym razem dostał lepszą ocenę?”).

Dorośli bardzo lubią udzielać natychmiastowych rad, zanim jeszcze dziecko zdąży nam dokładnie opowiedzieć o problemie. Powinniśmy dać dziecku zdobywać życiowe doświadczenie dzięki samodzielnemu podejmowaniu decyzji i rozwiązywaniu problemów. Jeśli chcemy udzielić rady, to dopiero po uważnym wysłuchaniu. Możemy wtedy delikatnie zapytać „A czy mogłabyś może….?” Biorąc się za rozwiązywanie problemów naszych dzieci (w tym również odrabianie za nie zadań domowych i wyręczanie w przydzielonych obowiązkach domowych) pozbawiamy je możliwości uczenia się na własnych błędach i rozwijania obowiązkowości, której później od nich wymagamy. Najważniejszym zadaniem rodziców jest nauczenie dzieci samodzielności i odpowiedzialności w dorosłym życiu.

Dzieci otoczone przesadny opieką mają bardzo małe pole do popisu, ponieważ rodzice robią za nie wszystko. W konsekwencji nie wykazują one żadnej własnej inicjatywy. A w przypadku braku ciągłej uwagi, wybuchają u nich negatywne emocje. Nadopiekuńczość jest często wynikiem braku wiary rodziców w uzdolnienia swoich dzieci. A one, przy nieznacznej zachęcie, są zdolne do wielu wspaniałych rzeczy…

Co zrobić, gdy dziecko nie chce z nami rozmawiać i się zwierzać?

Przede wszystkim musimy uzmysłowić sobie, że każdy człowiek w każdym wieku ma problemy, choć dla dorosłych mogą one się wydawać trywialne. Dziecko jednak może przeżywać prawdziwy dramat. Wtedy musimy zapewnić dziecko, że jesteśmy po jego stronie i że w każdej chwili może zwrócić się do nas o pomoc. A gdy już to zrobi, przerwijmy swoje zajęcia, skupmy na dziecku całą uwagę, utrzymujmy kontakt wzrokowy, unikajmy przerywania, od czasu do czasu uśmiechnijmy się lub przytakujmy, … Czasami zwykłe „Hmm” pozwala poczuć, iż uważnie się przysłuchujesz i starasz się zrozumieć! Nie możemy ich zmuszać do mówienia o swoich uczuciach, lub nakłaniać ich poprzez mówienie o własnych przeżyciach w podobnych sytuacjach. To im nie pomoże. Nie wolno też mówić dziecku jak się ono ma czuć, np. „Nie ma się czego bać. To tylko mały pajączek!” Jeśli dziecko faktycznie boi się pająków, taką wypowiedzią przekażemy mu tylko informację, iż to, co ono czuje, nie liczy się dla rodzica.


Kolejnym problemem jest podtrzymywanie już istniejących lęków. Załóżmy, że dziecko nie chce samo chodzić spać, bojąc się potworów. Nie można więc mówić: „Jak się natychmiast nie położysz, to zawołam Babę Jagę”. Karygodnym zaś jest wyśmiewanie lęków dziecka: „Taki duży chłopiec, a boi się ciemności…!”

W przypadku notorycznego złego zachowania dziecka kusi nas, by ukarać go za takie postępowanie, często niestety fizycznie. Pamiętajmy jednak, iż:
„karanie nie hamuje złego postępowania. Sprawia jedynie, że winowajca jest ostrożniejszy, gdy popełnia przestępstwo, bardziej pomysłowy, gdy zaciera ślady, i zręczniej unika wykrycia. Kiedy dziecko jest karane, postanawia zachowywać się ostrożniej, a nie uczciwiej i bardziej odpowiedzialnie”
(dr Haim G. Ginott).
oraz że
“stosowanie kary cielesnej uczy dziecko, że przemoc jest metodą rozwiązywania problemów.”
(Irwin A. Hyman).

A przecież nie możemy swoim zachowaniem nauczyć dzieci agresji… Naszym zadaniem jest nauczenie ich, jak zachowywać się w społeczeństwie - stanowczo, lecz bez stosowania agresji i przemocy. Jeśli chcemy nauczyć dzieci pozytywnych zachowań, uprzejmości, czy obowiązkowości, musimy używać pokojowych metod i świecić przykładem.

Jak już wcześniej zaznaczyłam rodzice, nauczyciele i dzieci powinni ze sobą współpracować. Warto więc przedstawić problem i wspólnie z dziećmi wypisać ich spostrzeżenia i pomysły na rozwiązanie problemu. Pamiętajmy, by nie ich krytykować, gdy próbują się przed nami otworzyć. Po prostu ich wysłuchajmy… Potem wybierzmy te, które są możliwe do zrealizowania i nie krzywdzą żadnej ze stron. Ponadto zaplanujmy, jak je zrealizować.

Jeżeli zauważymy poprawę zachowania, pamiętajmy, by dziecko pochwalić. Jednak nie może to być pochwała ogólna, Np. „Jesteś dziś grzeczny”. Lepiej powiedzieć „Dziś skoncentrowałeś się na swoich zadaniach i wykonałeś pracę na czas. Brawo.” lub „Dziękuję, że dziś otworzyłeś mi drzwi”
A gdy nadal istnieje coś, co trzeba poprawić, lepiej powiedzieć „Już prawie skończyłeś. Masz już ponad połowę. Jeszcze tylko dwa zadania i praca gotowa”. Przypominajmy uczniom o ich dotychczasowych osiągnięciach, szukajmy okazji by przedstawić im ich nowy wizerunek tak, by mogli zobaczyć się w innym, pozytywnym świetle.

W relacji rodzic-nauczyciel powinny również panować inne zwyczaje niż to jest obecnie często obserwowane: nauczyciel przedstawia tylko negatywne strony - co złego się stało, jak słabe oceny ma dziecko, i że nie potrafi się dobrze zachowywać. Wtedy rodzic po powrocie do domu patrzy na swoje dziecko przez pryzmat wypowiedzi nauczyciela. Nauczyciele nie mają prawa do krytykowania ich ukochanych dzieci. Czasami wystarczy wyrazić to innymi słowami, np. „Dobrze by było, gdyby syn/córka poświęcił więcej czasu na przygotowanie potrzebnych materiałów do szkoły”, zamiast powiedzieć „On/ona ciągle czegoś zapomina”. A rodzice nie powinni zaś ograniczać się do roli słuchacza - powinni przekazać nauczycielowi jak najwięcej informacji, które mogłyby pomóc w rozwiązaniu problemu.

Zarówno rodzice jak i nauczyciele musza unikać wpajania dzieciom błędnego przekonania, iż powinni oni we wszystkim być najlepsi. Musimy podnosić poczucie ich własnej wartości, chwaląc je za starania, a nie za to czy jest idealne, czy nie, lub za wynik, który w porównaniu z innymi uczniami, może być dużo słabszy. Dla niektórych dzieci ocena dostateczna jest szczytem marzeń, pochwalmy więc jego wysiłek i trud, gdy uda mu się osiągnąć ten szczyt.

Wielu rodziców i nauczycieli skarży się, iż dzieci wykazują różnego rodzaju negatywne zachowania. Niestety często sami jesteśmy tego przyczyną, albo przynajmniej utrwalamy te postawy, gdyż skupiamy naszą uwagę tylko na złym zachowaniu. A ponieważ dzieci nie lubią być ignorowane, wolą zostać skrytykowane, ale poczuć zainteresowanie ze strony dorosłych. Co więcej - słysząc wyłącznie negatywne uwagi na swój temat, dzieci zaczynają w nie wierzyć. Uwierzmy więc my w to, iż dorośli mogą wpływać na dzieci - zarówno pozytywny, jak i negatywny, i że to, co rodzice i nauczyciele robią, ma większy wpływ, niż to co mówią. Uczmy więc je, dając dobry przykład.

Kolejną pułapką, w którą rodzice i nauczyciele bardzo często sami wpadają jest brak konsekwencji. Dla dzieci najważniejsze jest to, czy ustalone zasady dają się przewidzieć i czy są egzekwowane. Mowa tu zarówno o wyciąganiu konsekwencji w przypadku złego zachowania, jak i dotrzymywaniu obietnic i nagradzaniu. Trzeba też wziąć pod uwagę fakt, iż lepsza jest kara krótkotrwała, ale konsekwentnie stosowana, niż taka, którą na dłuższą metę trudno egzekwować.

W przypadku nagradzania - niestety też może pojawić się problem. Nierzadką sytuacją jest nagradzanie materialne. Jeśli już to robimy, trzymajmy się kilku prostych zasad: nagrody muszą być nieliczne, by mogły być docenione, konkretne, by mogły mu służyć i pomagały się rozwijać, oraz interesujące, by spełniały jego oczekiwania (dziecko marzące o grze komputerowej nie ucieszy się z nowej czapki). Pamiętajmy, iż stosowanie częstych nagród materialnych niszczy motywację wewnętrzną dziecka. Często chęć uzyskania kolejnej materialnej nagrody napędzana jest reklamami telewizyjnymi nieświadomie „połykanymi” podczas wielu godzin spędzanych przed telewizorem, który kradnie im z życia coś najważniejszego - bycie dzieckiem!

Co wiąże się z nagradzaniem i karaniem, to podejmowanie „wspólnego frontu” w rodzinie. Jest to wyjaśnione w następujących słowach:
„Ojciec i matka wobec dziecka powinni być we wszystkim zgodni. Choćby w głębi serca nie było się w zgodzie z postępowaniem współmałżonka, to jednak przed dziećmi trzeba bronić tego, co współmałżonek powiedział lub zrobił.”


Można to również przełożyć na grunt szkoła-dom/ nauczyciel-rodzic. Nie można spodziewać się, iż dziecko będzie szanowało nauczycieli, jeśli z ust rodziców będzie słyszeć ciągle, jakie ono jest biedne i krzywdzone w szkole, ponieważ coś się od niego wymaga. Nikomu nie wolno podważać autorytetu innych -autorytetu nauczyciela, współmałżonka, czy też rodzica.

Powyższe rozważania są jedynie cząstką tego, co można by opisać, próbując znaleźć sposób na idealną współpracę z dzieckiem. Mam jednak nadzieję, iż moje spostrzeżenia po przeczytaniu poniżej wymienionych pozycji pomogą państwu poprawić swoje relacje z dziećmi i uczniami, oraz zachęcą do samodzielnej lektury…

mgr Ewelina Wójcik



Bibliografia

  1. Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole, Adele Faber, Elanie Mazlish, Media Rodzina of Poznań, 1995
  2. Dwadzieścia błędów dzisiejszych rodziców, Samuel Alcalde, Espe, Kraków 2003
  3. 10 błędów popełnianych przez dobrych rodziców, Kevin Steede, GWP, Gdańsk 2000
Powiadom znajomego
  1. (wymagane)
  2. (prawidłowy adres email wymagany)
  3. (wymagane)
  4. (prawidłowy adres email wymagany)
 

cforms contact form by delicious:days

Powiązane Artykuły:

Zostaw swój komentarz

You must be logged in to post a comment.

Kategorie

Chmurka Tagów

Publikuj już dziś!

Publikuj swój artykuł a otrzymasz ZAŚWIADCZENIE!
*Przeczytaj więcej»
*Publikuj»

Administracja