PoradnikPR.info

PoradnikPR.info

Poradnik pedagogiczno - resocjalizacyjny

 
 
 
 

Ostatnia szansa ratunku dla tego pokolenia

Spora część młodzieży nie wykształca w sobie odpowiedniego charakteru, samodyscypliny i samoświadomości.
Sonny Grainger ma 12 lat i jest określany jako “komando terrorystyczne”.

Został już wyrzucony z trzech szkół, a życie jego sąsiadów stało się udręką. Ale zdaniem jego matki problem chłopca nie polega na braku dyscypliny. Twierdzi ona, że Sonny cierpi na zaburzenia polegające na ciągłym przeciwstawianiu się (Oppositional Defiant Disorder – ODD), które sprawiają, że jest “wrogo nastawiony do wszelkich autorytetów”. ODD dotyka podobno 16 % dzieci. “Kuracja” obejmuje naukę radzenia sobie z gniewem i przyswajania umiejętności społecznych. Niektórzy twierdzą jednak, że prawdziwy problem polega na tym, iż młodzież ta nigdy nie została nauczona myślenia o innych i radzenia sobie ze swymi emocjami. Jeśli Sonny nadal będzie traktował swe otoczenie jak strefę wojenną, z pewnością dołączy niebawem do rosnącej armii młodych ludzi, którzy ani nie pracują, ani się nie uczą, a jest ich już milion.

Poszukiwania rozwiązań problemu, który niedługo będzie można nazwać “straconym pokoleniem”, prowadzi do powstawania osobliwych sojuszy. Niedawno dwóch polityków z przeciwnych obozów zgodziło się, że niezbędna jest nowa forma szkolenia. Frank Field, poseł Partii Pracy, opowiedział się za wprowadzeniem obowiązkowego półrocznego okresu takiej służby: kursu powinności obywatelskich. Tim Loughton, minister do spraw dzieci i młodzieży w gabinecie cieni, zaproponował mniej drastyczne rozwiązanie, sugerując dobrowolne trzytygodniowe zajęcia, podczas których uczono by “szacunku dla samego siebie i dla innych”. Laughton wskazał, że bardzo znaczny odsetek nastolatków twierdzi, że ich życie “nie ma żadnego celu”. Również badania międzynarodowe potwierdzają, że młodzież brytyjską cechuje największy w całej Europie uprzemysłowionej pesymizm co do swoich perspektyw. Recesja zapewne jeszcze pogorszy tę sytuację. Ponieważ 40 tysięcy absolwentów uczelni nie widzi dla siebie przyszłości, krótkie zajęcia doszkalające wyglądają na leczenie pryszcza w obliczu wybuchu epidemii.
(czytaj dalej »)


Jest oczywiście bardzo wielu młodych ludzi, którzy znajdują pracę i wiodą normalne życie. Ale spora część młodzieży nie wykształca w sobie odpowiedniego charakteru, samodyscypliny i samoświadomości, co wynika między innymi z zaniedbań w szkołach.

Badania prowadzone na całym świecie pokazują, że przymioty te mają takie samo znaczenie dla sukcesów w pracy i w życiu, jak IQ i wykształcenie. Ale coraz większa liczba dzieci nie potrafi radzić sobie ze swymi emocjami, okazywać empatii i zrozumienia dla innych. Wydaje się, że nie są one w stanie stosować samodyscypliny ani akceptować opóźnienia gratyfikacji. Nie potrafią skutecznie się komunikować ani pracować wspólnie z innymi. Wszystkie te umiejętności są niezbędne w życiu i na globalizującym się rynku pracy.

Dlaczego tak trudno je nabyć?

Pewną wskazówką może być przypadek syna mojej znajomej. Ma 18 lat, uczył się w szkole prywatnej i oblał egzaminy. Jest utalentowany muzycznie, ale sądzi, że zdobędzie sławę bez wysiłku. Uważa, że jest kimś szczególnym, ponieważ jego rodzice, kierując się źle pojętą miłością, wmawiali mu to, zaszczepiając typowy dla klasy średniej chory kult celebrytów. Jeśli rodzice usuwają przed swymi dziećmi wszelkie trudności, pozbawiają ich możliwości edukacji w twardej szkole życia. Jak zauważa psycholog, profesor Martin Seligman, autor “The Optimistic Child”, “Dzieci muszą czasem ponosić porażki… Jeśli zawsze usiłujemy łagodzić spadające na nie ciosy… utrudniamy im osiągnięcie dojrzałości”.

Ale problemy z rozpieszczoną młodzieżą z klasy średniej bledną w porównaniu z sytuacją dzieci żyjących w biedzie i zaniedbaniu. System edukacyjny często przedwcześnie stawia na nich krzyżyk, a wielu z nich brakuje życiowych umiejętności które niegdyś nabywało się w stabilnych rodzinach lub w trakcie nauki zawodu.

James Heckman, amerykański ekonomista i laureat Nagrody Nobla, wykazał, że w niektórych przypadkach dobrze rozwijane zdolności społeczne i emocjonalne – coś w rodzaju “kształtowania charakteru” zapewnianego od wieków przez szkoły publiczne – są ważniejsze niż IQ.

Dokonany niedawno w Ameryce przegląd 207 programów nauczających tych umiejętności wykazał, że wyniki testów sprawdzających wiedzę poprawiły się o 11%, ale o 10 %  wzrosła liczba przypadków złego zachowania, depresji i niepokoju. Zbyt często w Wielkiej Brytanii zapominamy o tym, by przekazać dzieciom to ważne i inspirujące przesłanie: nawet, jeśli nie są najzdolniejsze, mogą być najlepsze.
Musimy zatem zerwać z modelem jednolitego podejścia do wszystkich uczniów stosowanym w szkołach państwowych i stworzyć system, który zachęca dzieci stosownie do ich zdolności intelektualnych do maksymalnego wykorzystania swych możliwości. Niektóre placówki edukacyjne już tak postępują i trzeba na to pozwolić innym – na przykład organizacja, Young Foundation, wspiera różne projekty mające na celu połączenie edukacji zawodowej i akademickiej z aspektami społecznymi i emocjonalnymi.

System edukacyjny odpowiedni dla XXI wieku powinien być zróżnicowany. Jego celem nie ma być tylko sukces akademicki, ale ukształtowanie dobrego obywatela. Będzie to również sposób na uruchomienie społecznej mobilności, odrodzenie sfery obywatelskiej i danie dzieciom takim jak Sonny dobrego startu do lepszej przyszłości.

źródło:http://www.telegraph.co.uk/
Powiadom znajomego
  1. (wymagane)
  2. (prawidłowy adres email wymagany)
  3. (wymagane)
  4. (prawidłowy adres email wymagany)
 

cforms contact form by delicious:days

Powiązane Artykuły:

Zostaw swój komentarz

You must be logged in to post a comment.

Kategorie

Chmurka Tagów

Publikuj już dziś!

Publikuj swój artykuł a otrzymasz ZAŚWIADCZENIE!
*Przeczytaj więcej»
*Publikuj»

Administracja