PoradnikPR.info

PoradnikPR.info

Poradnik pedagogiczno - resocjalizacyjny

 
 
 
 

Emocje są w naszej głowie

Natychmiast dostrzegamy, gdy jest nam źle, a lekceważymy przyjemność i zadowolenie

Tak zaprogramowała nas ewolucja, ale dziś, gdy pogoń za szczęściem stała się obsesją, sami możemy wiele w naszym życiu zmienić – przekonuje hiszpańska uczona Elsa Punset.

Elsa Punset od dawna prowadzi badania nad inteligencją emocjonalną. Obecnie jest koordynatorem Raportu o Społecznym i Emocjonalnym Wychowaniu na Świecie, analitycznego opracowania mającego służyć rodzicom i nauczycielom pomocą w tej skomplikowanej dziedzinie.

Z myślą o dostarczeniu nam przewodnika, dzięki któremu moglibyśmy żeglować przez życie nie zbaczając z kursu, Elsa Punset napisała swoją pierwszą książkę “Brújula para navegantes emocionales” (Kompas dla emocjonalnych żeglarzy).

To nie pierwsza książka poświęcona inteligencji emocjonalnej. Co nowego wnosi pani praca?

Jeszcze kilka lat temu emocje uważano za sferę irracjonalną. Ostatnio jednak, dzięki pojawieniu się nowych technik badań obrazowych, naukowcy zdołali wejść do czarnej skrzynki ludzkiego mózgu. Neurolodzy i psychiatrzy wiedzą już, że emocje mają swoje źródło w mózgu, że nie są oddzielone od funkcji poznawczych, a nawet że układ limbiczny rozwija się wcześniej niż nowa kora mózgowa. A przede wszystkim – że przed emocjami nie da się uciec.

Wiele książek zawiera instrukcje, jak zarządzać uczuciami, ale ja skupiłam się na tym, co mówią naukowcy. Podkreślają oni, jak ważne jest dzieciństwo. Twierdzą, że w zależności od tego, jak bardzo kochali nas rodzice i jak wysoką samoocenę udało nam się zbudować w tym okresie, nawiązujemy lepsze lub gorsze relacje ze światem zewnętrznym, również w dorosłym wieku. Ale twierdzą również, że mózg jest bardzo plastyczny i nawet jeśli nasze dzieciństwo nie było idealne, jako ludzie dorośli możemy zmienić te negatywne wzorce.

Do jakiego stopnia uda się je zmienić człowiekowi, który w dzieciństwie doświadczył maltretowania lub emocjonalnego zaniedbania?

Zdarzają się osoby wyjątkowo odporne, które wiele wycierpiały jako dzieci, a jednak zdołały się z tym uporać. Potrafią w naturalny sposób koncentrować się na pozytywnych emocjach. Pamiętajmy jednak, że nie zostaliśmy zaprogramowani, aby być szczęśliwi, ale żeby przetrwać. To oznacza, że w chwilach stresu stajemy się na ogół nieufni i egoistyczni.

Słowem – szczęście to stan sprzeczny z naturą?

Problem w tym, że kiedy jest nam dobrze, nie uświadamiamy sobie tego, ale natychmiast zauważamy, jeśli dzieje się coś złego. Takie sytuacje wpływają negatywnie na neurogenezę, czyli zdolność ludzkiego mózgu, również u osób dorosłych, do regeneracji. Szczęście zwykle mija niezauważone, w przeciwieństwie do różnych negatywnych emocji. Nasz umysł lubi wyobrażać sobie to, co najgorsze, i musimy go przed tym powstrzymać, świadomie pielęgnując pozytywne emocje.


Jak to osiągnąć?

Najważniejsza jest introspekcja oraz oduczenie się tego, czego wcześniej się nauczyliśmy. Trzeba odrzucić negatywne wzorce emocjonalne, które nieświadomie powielamy. A to jest możliwe tylko wtedy, jeśli dokonamy szczegółowej analizy własnego życia. Ta introspekcja jest bardzo istotna. Nie chodzi o to, aby roztrząsać to, co jest dla nas przykre, ale by zrozumieć, jak zostaliśmy wychowani i jak to się stało, że znaleźliśmy się w ślepej uliczce.

Medytacja pozwala nam zauważyć i powstrzymać negatywne bodźce płynące z zewnątrz oraz daje nam czas potrzebny na przeprogramowanie mózgu. Obecnie Daniel Goleman (autor książki “Inteligencja emocjonalna”) prowadzi badania wśród buddyjskich mnichów, którym udaje się osiągnąć duże poczucie szczęścia. Negatywne emocje mogą być pożyteczne w życiu, ale nie powinny stać się automatycznym sposobem reagowania w każdej sytuacji.Dlaczego pani zdaniem pogoń za szczęściem stała się dziś taka ważna?

Z wielu powodów. Światowa Organizacja Zdrowia odnotowuje wzrost zachorowań na choroby psychiczne i twierdzi, że w XXI wieku depresje znajdą się na drugim miejscu na liście przyczyn zwolnień lekarskich. Dzieje się tak częściowo dlatego, że wydłużyła się oczekiwana długość życia. Mamy więcej wolnego czasu, prawie połowę naszego życia, i nie wiemy co z nim zrobić. Poza tym dawniej religia przedstawiała nam pewną wizję szczęścia, ale ten system upadł i dziś ludziom brakuje punktu odniesienia. Pragną szczęścia, ale nie wiedzą, gdzie go szukać.

Model społeczeństwa konsumpcyjnego okazał się katastrofalny. Opiera się na mechanizmach mózgu prowadzących do uzależnień, na ciągłym dążeniu do przyjemności, tak jak w przypadku narkomanii. Oznacza to, że potrzebujemy coraz więcej przyjemności, którą czerpiemy z konsumpcji, a to wywołuje frustrację, bo wiemy przecież, że pieniądze szczęścia nie dają. Najwięcej szczęścia mogą dać nam związki z innymi ludźmi. To jest jednak dziedzina, w którą na ogół wkładamy znacznie mniej pracy. W mojej książce mówię o tym, że powinniśmy uczyć się miłości (o czym już zapomnieliśmy), a także o prostych mechanizmach rozwiązywania konfliktów, takich jak wysłuchanie drugiej strony i niezamykanie się w sztywnych relacjach.

A czy mężczyźni i kobiety różnią się między sobą pod względem przeżywania emocji?

Owszem. Kobiety zwykle zajmowały się dziećmi, toteż ewolucja wyposażyła je w większą empatię. Wystarczy, że spojrzą na niemowlę i już wiedzą, czego ono chce. Natomiast mężczyźni chodzili na polowania, więc ich język emocjonalny jest bardziej ograniczony. Kiedy jest im źle, reagują agresją, a w sytuacjach intymnych – ochotą na seks. Stąd biorą się nieporozumienia. Kobiety chcą rozmawiać o swoich emocjach, a mężczyźni próbują od nich uciec. Powinniśmy o tym pamiętać w procesie wychowywania dzieci. Trzeba przekonywać, że okazywanie emocji nie oznacza słabości. Tak jak kobiety nauczyły się niezależności finansowej, a teraz próbują nauczyć się niezależności emocjonalnej, tak samo mężczyźni powinni nad tym popracować.

Jaka będzie pani zdaniem emocjonalna przyszłość następnych pokoleń?

Edukacja emocjonalna powoli zaczyna wkraczać do szkół. Nie wszystkie pokolenia z niej skorzystają, ale już się o tym mówi i to jest dla mnie optymistyczny sygnał. Niestety, dziś jedna rodzina na trzy nie radzi sobie z emocjami i trzeba temu jakoś przeciwdziałać.

Rosa M. Tristan

źródło: http://www.elmundo.es/
Powiadom znajomego
  1. (wymagane)
  2. (prawidłowy adres email wymagany)
  3. (wymagane)
  4. (prawidłowy adres email wymagany)
 

cforms contact form by delicious:days

Powiązane Artykuły:

Zostaw swój komentarz

You must be logged in to post a comment.

Kategorie

Chmurka Tagów

Publikuj już dziś!

Publikuj swój artykuł a otrzymasz ZAŚWIADCZENIE!
*Przeczytaj więcej»
*Publikuj»

Administracja