PoradnikPR.info

PoradnikPR.info

Poradnik pedagogiczno - resocjalizacyjny

 
 
 
 

Zło jest częścią ludzkiej natury

47-letnia Kastner stała się sławna, gdy wystąpiła jako biegła w procesie Josefa Fritzla. Bohater kazirodczego dramatu z Amstetten w marcu skazany został na dożywotnie więzienie. Przypadek ten jest jednak tylko jedną z bardzo wielu podobnych tragedii, z jakimi specjalistka ta spotkała się w swojej karierze.

(…)”Ogarnia mnie wściekłość, gdy pomyślę o tych dzieciach, zdradzonych przez własne matki i przeżywających z tego powodu niemal tak samo wielkie cierpienie, jak z powodu samego molestowania.”


(…)”Ogarnia mnie wściekłość, gdy pomyślę o dzieciach, które cierpią podwójnie: są wykorzystywane seksualnie przez ojca i zostały zdradzone przez własną matkę – mówi austriacka doktor psychiatrii Heidi Kastner, ekspertka sądowa w sprawach przeciwko ojcom molestującym swoje dzieci i autorka książki na ten temat.”

Spiegel: Opisuje pani okrutne sceny przemocy skierowanej przeciwko dzieciom. Kto sięgnie dobrowolnie po taką lekturę?

Kastner: Nie wiem. Ja z tego rodzaju sprawami spotykam się regularnie, być może więc brakuje mi już wrażliwości, jak działa to na innych. Gdy ktoś pracuje przy wywożeniu śmieci, przestaje robić na nim wrażenie smród wydobywający się z kubłów na odpady.

W pani książce roi się od psychopatów, ludzi ogarniętych ślepa furią oraz innych szaleńców. Czy nie posunęła się pani trochę za daleko?

Pokazuję drastyczne przypadki molestowania seksualnego dzieci przez ich własnych ojców, to prawda. Jestem jednak psychiatrą sądowym i zajmuję się tą dziedziną już od dwunastu lat. Nie trafia do mnie ktoś, kto w tramwaju daje klapsa swemu dziecku.

Co w tym ojcowskim okrucieństwie jest dla pani interesujące?

Chodzi mi w szczególności o motywację, jaka towarzyszy sprawcy. W rodzinnych tragediach, kiedy ojciec zabija swoją żonę i dzieci, kwestia ta nie jest do końca zbadana. Przygotowując się do napisania książki znalazłam na ten temat zaledwie trzy prace, jedna z nich pochodziła z wysp Fidżi.

I do jakich wniosków pani doszła?

Kiedy przyjrzałam się bliżej tym przypadkom, stwierdziłam, że wszyscy ci mężczyźni, którzy stali furiatami, mieli jedną cechę wspólną: ich życie zawaliło się równocześnie na dwóch płaszczyznach. Zostali porzuceni przez partnerkę i stracili pracę lub byli w poważnych finansowych tarapatach.

Coś takiego przydarza się również kobietom.

Tak, ale wówczas mamy zwykle do czynienia z matkami, które wpadły w taką depresję, że popełniając samobójstwo, zabierają ze sobą także swoje dzieci. W przypadku mężczyzn w żadnym z przypadków, z jakimi się zetknęłam, przyczyną nie była depresja. U nich wynika to raczej ze skłonności narcystycznych.

Opisuje pani sprawę dziesięcioletniego chłopca, regularnie wykorzystywanego seksualnie przez własną matkę. I przypadek sadystycznej kobiety, która trzymała z całej siły swoją córkę, podczas gdy jej partner ją gwałcił. Czy matki nie są równie winne jak ojcowie?

Nigdzie nie twierdzę, że do przemocy uciekają się wyłącznie mężczyźni. U kobiet szczególnie często spotykałam się z próbami udawania, że nic się nie stało. Usprawiedliwienia w rodzaju “bez niego bym zginęła, musiałam więc patrzeć, jak wykorzystywał moje dziecko” to przecież kompletna bzdura – w każdym razie dzisiaj, w czasach, gdy każdy ma do dyspozycji pomoc terapeutyczną i finansową. Ogarnia mnie wściekłość, gdy pomyślę o tych dzieciach, zdradzonych przez własne matki i przeżywających z tego powodu niemal tak samo wielkie cierpienie, jak z powodu samego molestowania. Tu prawo karne nie jest adekwatne do moralnej winy owych kobiet.

Czy jest możliwe, że nie miały pojęcia o tym, co dzieje się w ich rodzinie?

Kiedy matka mówi: “Nic nie wiem, bo nie było mnie w domu, gdy zostało popełnione przestępstwo”, bardzo trudno pociągnąć ją do odpowiedzialności. Ale na zdrowy rozum nie do pomyślenia jest, by dziecko przez cztery lata było wykorzystywane seksualnie, wszystko to działo się w niewielkim mieszkaniu, a ona niczego nie zauważyła.

Pisze pani o wielopokoleniowej tradycji, gdy ojcowie korzystają wobec swych córek z „prawa do pierwszej nocy”…

Istotnie. Z takimi przypadkami spotykałam się wielokrotnie, i to w rodzinach ze wszystkich warstw społecznych. Ojciec uważał, że córka jest jego własnością i należy mu się tak samo, jak największy kawałek mięsa. A matka to ukrywała. Gdy dziecko przyszło do niej, skarżąc się, że tato robił z nią jakieś dziwne rzeczy, odpowiadała: “To normalne, mój ojciec też to kiedyś ze mną robił”.

Jak wiedzie się takim rodzinom? Czy kiedy dzieje się coś tak niepojętego, można jeszcze w ogóle prowadzić normalne życie?

Zdarzają się jednorazowe rytuały inicjacyjne, odbywane w niektórych rodzinach jak pasowanie na dorosłość. W innych natomiast molestowanie trwa przez wiele lat, a mimo to ich egzystencja wydaje się zadziwiająco normalna. Dziecko całkowicie oddziela tę perwersyjną część od reszty życia. Wiele razy rozmawiałam z ofiarami, które opowiadały, że czuły się wówczas zupełnie nieobecne. Gdy koszmar wreszcie się kończył, wracały do normalnego świata. Dzięki temu można było jeździć z ojcem na ryby i wycieczki, a nawet go lubić.

Czy dla tych kobiet fakt, że w którymś pokoleniu jedna z nich zaczyna się wreszcie bronić, nie jest jakimś poczuciem wyswobodzenia się z matni?

Nie, wręcz przeciwnie. W takich rodzinach bardzo często wszyscy odwracają się od dziecka, które oskarżyło swego ojca. W tym względzie ofiary-kobiety są zresztą znacznie bardziej wyemancypowane od mężczyzn. Molestowani chłopcy rzadko składają doniesienie. Im o wiele trudniej jest pogodzić fakt bycia wykorzystywanym seksualnie z wzorcem męskości.

Stała się pani znana dzięki procesowi, którego przedmiotem był szczególnie odrażający przypadek kazirodztwa. Przygotowywała pani opinię psychiatryczną na temat Josefa Fritzla, przetrzymującego przez niemal 24 lata swoje córki w piwnicznym lochu. Nie chciała pani włączyć tej historii do swojej książki?

Sprawa Fritzla bardzo mi ciąży, również dlatego, że często jestem kojarzona wyłącznie z tym jednym przypadkiem. A poza tym – czy naprawdę trzeba koniecznie zaspokajać każdą wojerystyczną ciekawość? Nikt nie stanie się lepszym człowiekiem dzięki temu, że dowie się, jak często pan Fritzl zmieniał skarpetki.

Miała pani poczucie, że udało się go pani zrozumieć?

Tak. Rozmawiałam z nim przez 27 godzin, ale już po pierwszych pięciu pomyślałam: potrafię wyobrazić sobie i wyjaśnić, w jaki sposób ten człowiek funkcjonuje.

Jak więc on funkcjonuje?

Zgodnie z postulatem nieograniczonego sprawowania władzy seksualnej. Napastował dziewczynki w parku, zgwałcił kobietę, uwięził własne córki i zawsze uważał, że mu się uda. Wszyscy znamy, oczywiście na zupełnie innym poziomie, ów podstępny proces autokorupcji: skoro zjadłem już kawałek tego niezdrowego, tuczącego tortu, nie zrobi już żadnej różnicy, gdy zjem następny.

Czy u Fritzla była obecna w jakiejkolwiek formie świadomość, że wyrządza innym krzywdę?

Wiedział, że to, co robi, nie jest w porządku. Kiedyś powiedział mi, że z każdym dniem coraz mniej możliwe stawało się dla niego zakończenie tej sprawy z córkami. Po tygodniu zastanawiania się doszedł do wniosku, że musi je wreszcie uwolnić, ale wtedy pojawił się problem: jak wytłumaczę to mojej żonie i innym ludziom? Potem pojawiła się kolejna myśl: musi poczekać, aż jego córki będą już tak załamane, że nic nie powiedzą. Ale im dłużej czekał, tym bardziej zaczynał zdawać sobie sprawę, że uda się to tylko wówczas, gdy nadal będzie trzymał je w piwnicy.

W niektórych mediach stworzono wrażenie, że ten człowiek jest obdarzony niezwykłym sprytem…

…och, to zaskakujące, jak niewiele geniuszu potrzeba, by zrobić coś tak przerażającego. Fritzl dokonywał swoich okrutnych czynów z buchalteryjną precyzją. Wiedziałam, że nie ma sensu spodziewać się po nim jakichś bardziej złożonych refleksji, bo one się nie pojawią. Fritzl jest człowiekiem ograniczonym, niczego więcej w nim nie ma.

Czy to był najgorszy przypadek, z jakim miała pani do czynienia?

Niezwykły był czas trwania całej tej historii. Ale jeśli chodzi o szczegóły, spotkałam się już z równie odrażającymi przypadkami.

Opisuje pani na przykład sprawę G., który bił żonę, a swoje dziecko, niemowlę, skatował tak strasznie, że umarło. Potem ów G., już w więzieniu, siedział naprzeciwko pani i twierdził, że jest niewinną, prześladowaną ofiarą, przechwalając się jednocześnie swoją korespondencyjną przyjaźnią z pewną zamożną kobietą. Jak udało się pani zachować spokój podczas rozmowy z kimś takim?

Trudno było mi znieść tego człowieka, muszę to przyznać. W takich przypadkach staram się być świadoma własnych reakcji, aby nie pozwolić im kierować moim zachowaniem. Jestem tam jako biegły sądowy, a nie jako osoba mająca własne emocje. Zauważam jednak, że w pewnych sprawach z trudem przychodzi mi zachować dystans i obiektywizm.

Czy sprawcy usiłują panią manipulować?

Oczywiście, stale się to powtarza.

Od razy to pani dostrzega?

Nie, skłamałabym, gdybym tak twierdziła. Ale z całą pewnością przez te wszystkie lata wykształciłam w sobie zmysł wychwytywania owych miłych, okrągłych zdań, którym nie wolno dowierzać. Trzeba poznać dokładnie akta, starannie przygotować się wcześniej do takiej rozmowy.

W pani książce jest tyle okropności, że zaczyna się tracić wiarę w tkwiące w człowieku dobro. Nie izoluje się pani od ludzi?

Nie, ani trochę. Codziennie, niekiedy przez dwanaście, czternaście godzin mam do czynienia z podobnymi przypadkami – można powiedzieć, że zdążyłam już poznać każdy przejaw zła. Musiałam więc sobie obiecać: kiedy zauważę, iż zmienia mnie to w taki sposób, że zaczynam czuć się przygnębiona, zrezygnowana, cyniczna – przestanę po prostu to robić. Ale dotychczas się to nie zdarzyło. Mam bardziej wyostrzony zmysł obserwacji i jestem chyba bardziej ciekawska niż wielu innych ludzi. Zło jest po prostu częścią ludzkiej natury. Lepiej będzie dla nas, jeśli się z tym pogodzimy.

źródło: http://www.spiegel.de/
Powiadom znajomego
  1. (wymagane)
  2. (prawidłowy adres email wymagany)
  3. (wymagane)
  4. (prawidłowy adres email wymagany)
 

cforms contact form by delicious:days

Powiązane Artykuły:

Zostaw swój komentarz

You must be logged in to post a comment.

Kategorie

Chmurka Tagów

Publikuj już dziś!

Publikuj swój artykuł a otrzymasz ZAŚWIADCZENIE!
*Przeczytaj więcej»
*Publikuj»

Administracja