PoradnikPR.info

PoradnikPR.info

Poradnik pedagogiczno - resocjalizacyjny

 
 
 
 

Egoistyczny altruizm

Chcecie być szczęśliwsi?

Rozwiążcie prosty test, zainspirowany najnowszymi badaniami z dziedziny psychologii i neurologii. Z którą z poniższych osób wolelibyście się zamienić?

Richard to ambitny, biały 36-letni makler giełd towarowych z Florydy. Jest zdrowy i zabójczo przystojny, mieszka sam w domu z basenem i spotykał się z wieloma zjawiskowymi kobietami. Ma stresującą pracę, ale Boże Narodzenie spędził na Tahiti. Nie ma rodzinnych zobowiązań, więc w wolnym czasie oddaje się pasjom, takim jak czytanie, bieganie (bierze udział w maratonach) i pisanie poezji. W ostatnich dniach stworzył nawet elegię o trzęsieniu ziemi na Haiti.

Lorna to czarnoskóra, 64-letnia emerytowana asystentka nauczyciela z Bostonu. Ma nadwagę i jest mało atrakcyjna, mimo niedawnej operacji plastycznej nosa. Musi być regularnie dializowana, a mimo to ma bogate życie towarzyskie i pomaga w opiece nad swymi wnukami. Jest bardzo zżyta ze swym 67-letnim mężem i cieszy się szacunkiem w swej parafii, gdzie kieruje kółkiem muzycznym i co pół roku organizuje akcje krwiodawstwa. Lorna zwykle oddaje 10 procent swoich zarobków kościołowi lub organizacjom charytatywnym, a ostatnio zainicjowała wśród wiernych kampanię na rzecz pomocy ofiarom tragedii w Haiti i zebrała 10 tysięcy dolarów.

Przykłady te zaczerpnąłem (nieznacznie je zmieniając) z fascynującej książki “Hipoteza szczęścia” profesora University of Virginia Jonathana Haidta. Twierdzi on, że choć większość z nas wolałaby się zapewne zamienić z Richardem, szczęśliwszą osobą jest Lorna.

Mężczyźni nie są statystycznie bardziej zadowoleni z życia niż kobiety, a ludzie ze słonecznych krajów wcale nie są szczęśliwsi od mieszkańców zimnych stref klimatycznych. Jeżeli chodzi o zdrowie, w grę wchodzą skomplikowane czynniki, ale nawet przewlekłe kłopoty zdrowotne (na przykład regularne dializy) mają podobno zaskakująco niewielki wpływ na poziom szczęśliwości w dłuższym okresie, ponieważ przyzwyczajamy się do nich. Ludzie urodziwi nie są szczęśliwsi od brzydkich, choć operacje plastyczne wydają się poprawiać samopoczucie. Biali są bardziej zadowoleni od czarnych, ale w nieznacznym stopniu. Młodzi ludzie z kolei są nieco mniej szczęśliwi od starszych, przynajmniej tych przed 65 rokiem życia.

Lorna ma nad Richardem przewagę z kilku powodów. Nie zmaga się z tak dużym stresem zawodowym i jest szanowana przez otoczenie – czynniki te zwiększają satysfakcję z życia. Jej poziom koreluje także z działalnością charytatywną i oddawaniem krwi, a osoby religijne są zazwyczaj szczęśliwsze od niewierzących. Szczęściu sprzyja też udane małżeństwo i uczestnictwo w sieciach społecznych. Jedna z analiz wykazała, że ludzie skupiający się na zarabianiu pieniędzy i karierze są mniej szczęśliwi od tych, dla których priorytetem są dobre uczynki, wiara lub duchowość albo rodzina i przyjaciele.

– Ludzie przypominają pod pewnymi względami pszczoły – tłumaczy Haidt. Wyewoluowaliśmy tak, by żyć w grupach społecznych o silnych więziach, a gdy uwalniamy się z ula, nie radzimy sobie zbyt dobrze.

Szczęście jest rzecz jasna pojęciem bardzo skomplikowanym i trudno je mierzyć, a John Stuart Mill miał rację, zauważając: „Lepiej być niezadowolonym człowiekiem niż zadowoloną świnią; lepiej być niezadowolonym Sokratesem niż zadowolonym głupcem”.

Tak czy inaczej, szlachetność może prowadzić do szczęścia. Haidt podpowiada, że sposobem na trwałe spotęgowanie poczucia satysfakcji może być wspólny wysiłek z innymi na rzecz jakiegoś wyższego celu.

Sam obserwuję to na co dzień. Rozmawiam z ludźmi, którzy kiedyś byli bardzo zajęci, ale bez większego entuzjazmu zaczęli pomagać innym, ponieważ (masz ci los!) “tak należy”. Potem przyznali, że to “poświęcenie” jest źródłem wielkiego zadowolenia i spełnienia.

Analiza tomografii mózgu przez neurobiologów potwierdza, że altruizm sam w sobie jest nagrodą. Zespół doktora Jorge Molla z National Institutes of Health odkrył, że kiedy badanym kazano myśleć o przekazywaniu pieniędzy na dobroczynne cele, uaktywniały się u nich obszary mózgu odpowiadające za egoistyczne przyjemności w rodzaju jedzenia czy seksu.


Wniosek jest taki, że jesteśmy zaprogramowani na altruizm. Innymi słowy, jako że wielkoduszność sprawia nam przyjemność, trudno nam być prawdziwie bezinteresownymi. – Pomaganie innym ludziom jest najbardziej egoistyczną rzeczą, jaką możemy zrobić – mówi Brian Mullaney, współzałożyciel organizacji Smile Train, finansującej co roku leczenie tysięcy dzieci, które rodzą się z rozszczepem warg i podniebienia. Mullaney odnosił sukcesy jako szef agencji reklamowej, jeździł porsche i chadzał na randki do ekskluzywnych restauracji. Poczuł jednak, że czegoś mu brakuje i postanowił poświęcić część swojego czasu na wolontariat. W końcu porzucił świat biznesu, by pomagać dzieciom odzyskać uśmiech – i dzięki temu sam dziś szeroko się uśmiecha.

W czasach, kiedy tak wielu ludzi cierpi – i mowa tu nie tylko o Haiti – nadarza się okazja, by zacząć żyć w symbiozie: próbując im pomóc, sami odniesiemy mnóstwo korzyści. Pamiętajmy, że działalność charytatywna co prawda nie zawsze odnosi skutek z punktu widzenia potrzebujących, ale niemal zawsze uszczęśliwia nas samych. Wygląda więc na to, że pomoc innym jest równie pierwotną ludzką przyjemnością, co jedzenie czy seks.

źródło: Nicholas D. Kristof, http://www.nytimes.com/
Powiadom znajomego
  1. (wymagane)
  2. (prawidłowy adres email wymagany)
  3. (wymagane)
  4. (prawidłowy adres email wymagany)
 

cforms contact form by delicious:days

Powiązane Artykuły:

Zostaw swój komentarz

You must be logged in to post a comment.

Kategorie

Chmurka Tagów

Publikuj już dziś!

Publikuj swój artykuł a otrzymasz ZAŚWIADCZENIE!
*Przeczytaj więcej»
*Publikuj»

Administracja