PoradnikPR.info

PoradnikPR.info

Poradnik pedagogiczno - resocjalizacyjny

 
 
 
 

Zabić tylu, ilu się da

Za pomocą koktajli Mołotowa oraz toporka uczeń Georg R. zamierzał zamordować jak najwięcej ludzi w swoim gimnazjum w Ansbach - Teraz musi odpowiedzieć za to przed sądem.

W świecie swojej wyobraźni czuł się potężny i wielki. Siedział dumnie na tronie i spoglądał z góry na “robactwo”, którym tak gardził: kolegów z klasy, nauczycieli, osoby z ubogich warstw społecznych. Tych, którym ufał, mógł policzyć na palcach jednej ręki. Za to lista ludzi uznanych przez niego za niegodnych, by żyć, była bardzo długa. Siebie samego postrzegał jako kogoś w rodzaju boga – górującego ponad wszystkimi i pozbawionego litości.

W najbliższym czasie będzie przesiadywać jednak na zwykłym drewnianym krześle. Naprzeciwko niego zasiądzie przewodniczący składu sędziowskiego wydziału dla nieletnich w sądzie krajowym w Ansbach. Gimnazjalista Georg R. może już tylko mieć nadzieję na łaskawy wyrok. Dziewiętnastolatek musi odpowiedzieć za próbę zamordowania 47 ludzi, usiłowanie podpalenia, zamiar uśmiercenia dwóch policjantów oraz spowodowanie ciężkiego uszkodzenia ciała u 15 osób.

17 września ubiegłego roku, uzbrojony w koktajle Mołotowa i topór, uczeń ten zmierzał do swojej szkoły w Ansbach. Marzył o zabijaniu w “zakresie trzycyfrowym”. Po zamachu, jakiego dokonał w Gymnasium Carolinum, pewna piętnastolatka przez wiele dni walczyła o życie, zranionych zostało również dwunastu innych uczniów oraz nauczycielka. Szkolna pedagożka była w stanie szoku. Dwóch interweniujących policjantów zaatakował R. nożem, dopiero trzy kule wystrzelone w klatkę piersiową zdołały powstrzymać zamachowca.

Blizny po oparzeniach również po tygodniu od owego zdarzenia przypominały ofiarom o tym, co się stało. Wiele z nich wciąż jeszcze przechodzi terapię psychologiczną. Również z tego powodu prokuratura w Ansbach działała tak szybko. Zaledwie po kilku dniach od przedłożenia ekspertyzy psychiatrycznej wniosła oskarżenie, terminy rozpraw w sądzie krajowym były już ustalone. Sprawa Georga R. ma być rychło zakończona.

Dlaczego? To pytanie stawiają sobie nauczyciele i uczniowie, o to samo pytało całe społeczeństwo na wieść o zamachu. Ale większość nie potrafi znaleźć żadnej odpowiedzi. Bo szaleńcy są z reguły również samobójcami. Specjaliści mówią o “rozszerzonej próbie samobójczej”: sprawca pragnie położyć kres własnemu życiu, a przy tym w możliwie spektakularny sposób pociągnąć za sobą w śmierć tylu ludzi, ilu tylko się da. Niewielu zostawia list pożegnalny, w którym znalazłoby się wyjaśnienie motywów ich czynu.

Jedynie w wyjątkowych przypadkach można postawić pytanie o powody samemu sprawcy. Taka sytuacja ma miejsce obecnie w Ansbach. Bardzo prawdopodobne, że Georg R. przed sądem w sposób bardziej osobisty ustosunkuje się do tego, co zrobił. W rozmowie z doświadczonym psychiatrą pracującym z młodzieżą, Götzem-Erikiem Trottem, przeprowadzonej w czasie, gdy przebywał w areszcie śledczym, młody człowiek ujawnił już dość wiele. Przedstawił wyczerpująco przebieg tych wydarzeń widziany z jego perspektywy, mówił też o swoich fantazjach i własnym obrazie świata.

Policja odtworzyła ponadto znalezione w komputerze w jego pokoju w sumie 86 stron pamiętnika w formie listów. Razem z pozostałymi dowodami uzyskanymi w trakcie śledztwa pozwalają naszkicować dość szczegółowy obraz osobowości chłopca, który trafił na oddział zamknięty kliniki psychiatrycznej w Ansbach. Wyłania się z tego portret narcystycznego samotnego bojownika, niezdolnego do rozumienia uczuć innych ludzi. Biegły Trott zdiagnozował u niego poważne schizoidalne zaburzenie osobowości.

Georg R. pochodzi z rodziny urzędniczej. Po rozwodzie rodziców on i jego dwie siostry mieszkali na zmianę u ojca i u matki. R. nigdy nie wyróżniał się złym zachowaniem, nie podpadł ani w szkole, ani na policji. Nie znaleziono jak dotychczas żadnym dowodów na to, by podlegał próbom mobbingu ze strony innych uczniów. Rodzice, a także jego koledzy zwrócili wprawdzie uwagę na fakt, że żył w pewnej izolacji emocjonalnej, ale nie potrafili wyjaśnić sobie jego zachowania. W areszcie Georg R. skarżył się, że nie miał nikogo, z kim mógłby porozmawiać, ponieważ nikt go nie rozumiał.

Na swój egocentryczny sposób był opętany myślą, że popełniając szaleńczy czyn, wywoła zainteresowanie i sensację. Jego motywem była “nienawiść”, jak stwierdził wielokrotnie w swoich zapiskach. “Nienawiść i wściekłość na ludzi”. I na “instytucję zwaną szkołą”. “Cała szkoła musi za to zapłacić” – napisał w przypływie szaleństwa.

W tej chwili wiadomo już jednak, że ani Carolinum jako miejsce przestępstwa, ani nauczyciele i współuczniowie jako ofiary, ani dokładny dzień, w którym to wszystko się wydarzyło, nie były rzeczami ustalonymi od samego początku. Na podstawie jego notatek śledczy mogli zrekonstruować proces coraz głębszego wikłania się chorego psychicznie chłopca w jego fantazje o posługiwaniu się przemocą, o masakrach w miejscu publicznym – raz nawet w centrum handlowym. Był pewien, że swoją zbrodnię musi popełnić na samym początku roku szkolnego, przed planowaną wycieczką do Rzymu.

To, którzy konkretnie koledzy i nauczyciele przebywali owego czwartkowego poranka w klasach, kiedy wszedł do budynku ze zrobionymi samodzielnie z butelek po piwie koktajlami Mołotowa, niewiele go najwyraźniej obchodziło. Nie ma do tej pory żadnej przesłanki uzasadniającej domniemanie, że chciał spotkać się osobiście z jedną ze swoich ofiar.

Miejsce dokonania zamachu – trzecie piętro szkolnego budynku – wybrał, jak twierdzą śledczy, ze względów czysto strategicznych. Pięć butelek z materiałem zapalającym przetransportował w swojej niebieskiej sportowej torbie na ramię. Toporek, młotek oraz trzy noże ukrył w ciemnoniebieskim plecaku w męskiej toalecie, położonej dokładnie między klasami. Jeden z noży przytwierdził sobie do nogi. Sprawą decydującą było dla niego prawdopodobnie to, by policja potrzebowała dużo czasu, zanim zlokalizuje go na ostatnim piętrze budynku. Miał nadzieję, że uśmierci wiele osób, potem zaś chciał pozwolić zastrzelić się “gliniarzom”. Nie planował ucieczki z miejsca zbrodni.

Prokuratura uwzględnia wprawdzie schorzenie psychiczne sprawcy, co łagodzi nieco jego winę, wiadomo jednak, że zdawał on sobie sprawę z niegodziwości swego czynu. “Należy spodziewać się, że w wyniku stanu psychicznego, w jakim się znajduje, będzie popełniał kolejne poważne przestępstwa – napisano w akcie oskarżenia. – Dlatego też jest osobą niebezpieczną dla ogółu”.

Oprócz ogromnie zawyżonej samooceny w osobowości R. uderza przede wszystkim zupełny brak empatii. Przyznał się wprawdzie przed psychiatrą do popełnionego przestępstwa, ale jak do tej pory nie ma w nim ani śladu żalu czy współczucia dla ofiar.

Amerykański psycholog Peter Langman przeprowadzał ekspertyzy w sprawach masakr szkolnych, takich jak ta, która miała miejsce w Columbine High School. Brak empatii, jaki zdiagnozowano również o Georga R., uważa za “charakterystyczną cechę wszystkich sprawców”. Również fakt, że R. oceniał swoje środowisko jako społeczność o znikomej wartości, wydaje mu się bardzo symptomatyczny. – Łatwiej jest uśmiercić osoby, które uważa się nie tylko za różniące się od nas, ale i za kogoś w rodzaju podludzi – mówi Langman.

Specjalista ten dzieli szaleńców- zamachowców na trzy grupy:

  1. psychotyków,
  2. psychopatów
  3. oraz osoby z doświadczeniem traumatycznym.

Furiaci dokonujący zamachów w szkołach nie są normalnymi młodymi ludźmi. To młodzież z ciężkimi zaburzeniami psychicznymi, a ów fakt bardzo często niestety bywa niedostrzegany lub bagatelizowany – konstatuje ekspert.

Pytanie, czy Georgowi R. można było przeszkodzić, w dniach po owym wydarzeniu prześladowało nie tylko śledczych, nauczycieli i uczniów gimnazjum z Ansbach, ale również rodzinę sprawcy. Czy ich syn i brat pragnął, by ktoś go powstrzymał? Czy właśnie dlatego zostawił na swoim biurku otwarty kalendarz? Na poliniowanych stronach, ozdobionych kiczowatymi gwiazdkami i figurkami jeleni, pod rzeczoną datą widniała adnotacja: “Apocalypse today”.

Pierwotnie ową masakrę planował na dzień wcześniej, podczas przygotowywania materiałów zapalających napotkał jednak na trudności i nie namyślając się długo, przesunął jej termin. Ale już pod datą 16 września umieścił niepokojącą wiadomość: “Wszystko dociera do mnie z najwyższym trudem. Czy działają jeszcze środki nasenne? Ledwo mogę się skoncentrować. Niewiele trafia do mnie z tego, co ludzie mówią. Muszę z tym skończyć!“.


W krwi Georga R., pobranej zaraz po dokonanym przestępstwie, policja nie znalazła jednak żadnych śladów leków ani narkotyków. Z samego rana zamachowiec połknął jedynie duże ilości tytoniu – prawdopodobnie po to, by mieć pewność, że nie przeżyje, nawet wówczas, gdyby miały nie dosięgnąć go policyjne kule.

Jego niepokojące listy pisane były do niejakiej “Summer”, lecz R. najwyraźniej do nikogo ich nie wysyłał ani nikomu nie pokazywał i później wszystko kasował. W jednym z nich chwalił się, że udało mu się oszukać rodzinnego terapeutę, do którego go wysłano. Policja przypuszcza, że pod imieniem “Summer” mogła kryć się amerykańska aktorka Summer Glau, znana z telewizyjnych seriali.

Rodzice Georga R. jak do tej pory korzystają ze swego prawa do odmowy zeznań. Interesujący wydaje się jednak fakt, że ojcu zamachowca zawdzięczać należy – choć uczynił to w sposób pośredni i nieświadomy – iż 17 września nie było żadnych zabitych. Ojciec bowiem, u którego R. ostatnio mieszkał, był przez długie lata strzelcem sportowym i działał aktywnie w swoim związku. Swoją broń, jak również pozwolenie na nią mężczyzna, będący na wcześniej emeryturze, zwrócił jednak już dawno temu.

Nie ustalono jeszcze dokładnie, czy Georg R. o tym wiedział, czy też nie. Wiadomo w każdym razie, że w listach do “Summer” opowiadał także o uzbrojonych po zęby zamachowcach, takich jak Robert Steinhäuser czy Tim Kretschmer. Dla siebie samego nie widział jednak żadnej szansy zdobycia broni.

Adwokat Bernd Hönicka, który reprezentował oskarżonego przed sądem, nie chce udzielać żadnych komentarzy przed procesem. Złożył jednak wniosek w sądzie krajowym, by rozprawa odbyła się przy drzwiach zamkniętych.

Naczelny prokurator Gerhard Karl nie przychylił się do tej prośby. – Dobra osobiste oskarżonego muszą być oczywiście przestrzegane – powiedział. Georg R. swoim czynem zagroził jednak bezpieczeństwu nie tylko szkoły, ale i całego miasta. – Ten proces powinien przyczynić się również do wyciągnięcia wniosków z owego zdarzenia. Opinia publiczna ma więc prawo do tego, by postępowanie sądowe było transparentne.

źródło: http://www.spiegel.de/, Simone Kaiser
Powiadom znajomego
  1. (wymagane)
  2. (prawidłowy adres email wymagany)
  3. (wymagane)
  4. (prawidłowy adres email wymagany)
 

cforms contact form by delicious:days

Powiązane Artykuły:

Zostaw swój komentarz

You must be logged in to post a comment.

Kategorie

Chmurka Tagów

Publikuj już dziś!

Publikuj swój artykuł a otrzymasz ZAŚWIADCZENIE!
*Przeczytaj więcej»
*Publikuj»

Administracja