PoradnikPR.info

PoradnikPR.info

Poradnik pedagogiczno - resocjalizacyjny

 
 
 
 

Komunikacja w związku

Im dłużej małżonkowie są razem, tym mniej wiedzą o sobie nawzajem. Badacze tłumaczą, że w związkach o krótkim stażu partnerzy są sobą żywo zainteresowani i bardziej się starają, zaś ci doświadczeni wychodzą z założenia, że wszystko sobie powiedzieli, nie dostrzegają już żadnego zewnętrznego zagrożenia i przestają się przykładać.

Dlatego gra taka jak “Pan i Pani” jest niebezpieczna – odkrywa bowiem niewygodne prawdy o życiu małżeńskim.

Ostatnio zadzwoniła do mnie stara przyjaciółka i podzieliła się ze mną historią, która wprawiła mnie w osłupienie. “Byłam umówiona na najważniejsze w moim życiu spotkanie z wydawcą – opowiadała. – Przez kilka tygodni ciągle powtarzałam o tym mężowi. W końcu spotkanie się odbyło i poszło mi lepiej, niż się spodziewałam. Kiedy wracałam do domu, rozpętała się burza i lunęła ulewa, więc zatrzymałam samochód i skorzystałam z okazji, by zadzwonić do męża i mu się pochwalić, a on odebrał i spytał: »Jak minął ci dzień, kochanie? Siedziałaś sobie w domu?«”.Moja przyjaciółka głośno przełknęła ślinę. “Zupełnie o tym zapomniał. To był najważniejszy dzień w moim życiu, a on nawet tego nie zarejestrował”.

“I co zrobiłaś?”, spytałam.

“Rozłączyłam się”, odpowiedziała.

Sporo o tym później myślałam. Moja przyjaciółka jest mężatką od 10 lat. Oboje z mężem wydają się bardzo szczęśliwi, ale bez dwóch zdań szwankuje między nimi komunikacja. Nie są zresztą wyjątkiem, jak wynika z opublikowanego ostatnio raportu, który ujawnia, że im dłużej małżonkowie są razem, tym mniej wiedzą o sobie nawzajem. Badacze tłumaczą, że w związkach o krótkim stażu partnerzy są sobą żywo zainteresowani i bardziej się starają, zaś ci doświadczeni wychodzą z założenia, że wszystko sobie powiedzieli, nie dostrzegają już żadnego zewnętrznego zagrożenia i przestają się przykładać. Autorzy raportu podkreślają, że małżonkowie z 40-letnim stażem słabiej znają swoje gusta, niż osoby będące rok lub dwa po ślubie.

Czterdzieści lat! Ja i mój mąż jesteśmy razem dopiero od dziewięciu. Czy zaliczamy się już do tej strasznej kategorii zobojętniałych małżeństw w kapciach? Jak mogłabym to sprawdzić?

Jako dziecko uwielbiałam oglądać teleturniej “Mr & Mrs”. Zaśmiewałam się, gdy kolejni uczestnicy odkrywali, że prawie nic nie wiedzą o swych współmałżonkach. Nigdy nie zapomnę pana, który zapewniał, że jego żona – siedząca w tym czasie w osobnej kabinie ze słuchawkami na uszach – przepada za drinkiem creme de menthe. Po chwili żona wyszła i jasno stwierdziła, że jej ulubiony trunek to brandy, a creme de menthe nienawidzi. Zawiedziona mina męża – który ewidentnie zdał sobie sprawę, że ledwie zna swą lepszą połowę – była przekomiczna.

Zdecydowałam więc, że przeprowadzę własny eksperyment. Zaprosiłam trzy zaprzyjaźnione małżeństwa, by zagrały ze mną i moim mężem w planszową grę towarzyską “Mr & Mrs”, czyli “Pan i Pani”. Moimi gośćmi byli 38-letni Gareth Batson i jego 40-letnia żona Cat (małżeństwo od dwóch lat, oboje są instruktorami fitness), 41-letni zawodowy gracz polo Marcus Hancock z żoną i wspólniczką Bridget (14-letni staż), oraz powieściopisarka Miranda Glover wraz z mężem, fotografem Charliem (razem od 27 lat, małżeństwem są od 13). Usiedliśmy więc przy butelce chablis, by wspólnie dojść do trudnej i bolesnej prawdy o tym, jak dobrze znamy swoich ukochanych.

Niestety, mój mąż nie raczył się zjawić, wymawiając się pracą. Nie zdziwiło mnie to, a nawet się tego spodziewałam. Wcześniej już graliśmy w “Pana i Panią” i nigdy nie szło nam zbyt dobrze. Pamiętamy, jakie rasy psów lubi każde z nas (beagle i labradory), ale jeżeli chodzi o bardziej osobiste sprawy, radzimy sobie fatalnie. On wie, że pijam białe wino, a ja, że on lubi czerwone, Guinnessa i brandy, choć ciągle zapominam, który z trunków najbardziej. Nie pamiętam, ile lat ma jego mama (tuż po sześćdziesiątce?), a on, ile miał mój tata, gdy zmarł (61). Nie wiem, jaką piosenkę wybrał na swój własny pogrzeb. On z kolei nie wie, że chcę być pochowana w tekturowym pudełku pod drzewem. Domyśliłam się więc, że jego nieobecność wynikała również z obawy przed obnażeniem naszej małżeńskiej ignorancji w gronie znajomych.Na szczęście sześcioro moich przyjaciół nie miało takich skrupułów. Na początku spytałam, jak dobrze w swoim mniemaniu znają siebie nawzajem, i kogo typują na zwycięzców zabawy. Wbrew ustaleniom badaczy większość uznała, że to Miranda i Charlie, para z najdłuższym stażem, zdobędzie najwięcej punktów. Wszyscy zgodzili się też, że Cat i Gareth mogą mieć kłopoty.

Na szczęście sześcioro moich przyjaciół nie miało takich skrupułów. Na początku spytałam, jak dobrze w swoim mniemaniu znają siebie nawzajem, i kogo typują na zwycięzców zabawy. Wbrew ustaleniom badaczy większość uznała, że to Miranda i Charlie, para z najdłuższym stażem, zdobędzie najwięcej punktów. Wszyscy zgodzili się też, że Cat i Gareth mogą mieć kłopoty.

Pierwsze pytanie było łatwe: jakie jest ulubione miasto twojego współmałżonka? Miranda i Charlie od razu odpowiedzieli poprawnie. Marcus odgadł dwa miasta wskazane przez Bridget (Barcelona i Sydney), zaś Cat po długich wahaniach wybrała Santa Monica, trafnie wytypowaną przez Garetha. Wszyscy też poradzili sobie dobrze z pytaniami o poranny nastrój partnerów – przeważał zrzędliwy – oraz o pamiątki, jakie ich drugie połówki przywiozłyby z Hiszpanii.

Następna była runda z “tabliczkami”, podczas której każda z par odpowiadała na pytania, podnosząc kartoniki z liczbami. Przykładowo, spytałam Cat i Garetha, ile Gareth zapłaciłby za pokój hotelowy wynajęty na rocznicę ślubu. On pokazał 250 funtów, ona 90. Spytana, w jakim wieku ich dziecku wolno byłoby wziąć ślub, Miranda uniosła tabliczkę z liczbą 21, a Charlie – 18. “Osiemnaście?”, spytała Miranda z niedowierzaniem.

Najciekawsze było jednak to, jak nerwowa zrobiła się po jakimś czasie atmosfera. Zaczęło się od drobnych sprzeczek i uwag takich jak “Nigdy nie mówiłam, że lubię kolor różowy” albo “Na pewno masowałem cię więcej niż raz po ślubie”, a kontakt wzrokowy między małżonkami słabł z minuty na minutę. Mimo to moi goście starali się bagatelizować to, czego nie wiedzieli o sobie nawzajem, podkreślając, jacy są szczęśliwi, jak dobrze się dogadują i umieją słuchać. Kiedy jednak rozbieżności w odpowiedziach zaczęły być coraz wyraźniejsze, zrozumiałam, że jest dokładnie odwrotnie.

Większość z nas nie zdaje sobie sprawy z najgłębszych pragnień i lęków naszych partnerów, a co gorsza, często nie słuchamy, kiedy się nam z nich zwierzają.
Dlatego gra taka jak “Pan i Pani” jest niebezpieczna – odkrywa bowiem niewygodne prawdy o życiu małżeńskim.

– Komunikacja w związku to bardzo skomplikowana sprawa – tłumaczy terapeutka Linda Dorgan – ponieważ zdolność ludzi do porozumiewania się i styl komunikacji zmieniają się wraz z rozwojem relacji. Nasze marzenia i nadzieje po pewnym czasie mogą wyparować. Jedna z osób może się czuć znudzona lub zmęczona partnerem, co wpływa na kontakty, zwłaszcza jeżeli rozgoryczony współmałżonek dusi to w sobie, by nie prowokować konfliktu i nie ranić bliskiej osoby. Ale jeżeli o czymś nie wspominamy, to tak, jakbyśmy mieli tajemnicę. Wtedy przestajemy być szczerzy wobec partnera, a to przekłada się na charakter i jakość komunikacji.

Małżeństwa popadają w rutynę, dodaje Dorgan. – Słuchanie, a przyswojenie tego, co słyszymy, to dwie zupełnie różne rzeczy. Jeżeli ktoś poddaje refleksji słowa partnera, istnieje duża szansa, że zareaguje właściwie. Taka osoba ma większą skłonność do empatii i zrozumienia problemów swojej drugiej połówki.

Jeżeli jednak dzieje się inaczej, to współmałżonek będzie czuł się ignorowany i może dojść do załamania się komunikacji.

Kiedy gra zbliżała się do końca, było już jasne, że każde z zaproszonych małżeństw ma swoje mocne i słabe strony. Zapewniłam jednak prędko, że wszystkim poszło dobrze, co zostało przyjęte przez moich gości z wielką ulgą.

Gdy ostatnia z par – Miranda i Charlie – zbierała się już do wyjścia, do domu wrócił akurat mój mąż. “Jak wam poszło?” – spytał ich z uśmiechem.

– “Bezbłędnie – skłamali. – Wracamy jutro, by zmierzyć się z tobą i Lucy”.

Mój mąż wyglądał na przerażonego. “Jutro raczej jestem zajęty” – skłamał.

źródło: Lucy Cavendish / Daily Telegraph / http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/ciekawostki/gra-w-meza-i-zone,1,3777482,kiosk-wiadomosc.html
Powiadom znajomego
  1. (wymagane)
  2. (prawidłowy adres email wymagany)
  3. (wymagane)
  4. (prawidłowy adres email wymagany)
 

cforms contact form by delicious:days

Powiązane Artykuły:

Zostaw swój komentarz

You must be logged in to post a comment.

Kategorie

Chmurka Tagów

Publikuj już dziś!

Publikuj swój artykuł a otrzymasz ZAŚWIADCZENIE!
*Przeczytaj więcej»
*Publikuj»

Administracja