PoradnikPR.info

PoradnikPR.info

Poradnik pedagogiczno - resocjalizacyjny

 
 
 
 

Trans - lans czy akceptacja?

Transseksualne modelki czy burmistrzowie jeszcze budzą zainteresowanie, ale nie wywołują osłupienia jak pół wieku temu. Społeczeństwo jest dużo bardziej świadome tego, że tacy ludzie istnieją i mogą odgrywać ważne role w życiu społecznym i kulturalnym. I coraz częściej je odgrywają. – To, co uznajemy za normalność, ewoluuje i zmienia się. Wielu ludzi to przeraża, ale takie mamy czasy – mówi Victoria Kolakowski, sędzia sądu okręgowego w Kalifornii, pierwszy transseksualny sędzia w kraju.

To bez wątpienia znak czasów, że aktor James Franco trafił w tym samym miesiącu na okładki dwóch jakże różnych czasopism – “GQ” i “Candy”. Na pierwszej z nich widzimy jego posępny portret. Z kolei na okładce “Candy”, modowego magazynu poświęconego transgenderyzmowi, czyli transseksualizmowi, transwestytyzmowi, androgynii i różnym ich wariacjom – sfotografowany przez Terry Richardsona Franco ma na sobie mocny makijaż, masywną biżuterię i damski garnitur w stylu dominy. Ten numer “Candy” to kolejny dowód na to, że 2010 zostanie zapamiętany jako rok transseksualizmu. Faktem jest, że Franco jedynie się przebrał i sam nie czuje się osobą innej płci. Zdobył się jednak na gest solidarności z osobami o nietypowej tożsamości płciowej, który z pewnością nie zaszkodził popularności jego najnowszego filmu “127 godzin”.

Inne gwiazdy także flirtują z “tą drugą stroną”, przebierając się dla modowych czasopism. Na okładce najnowszego “Industrie” znalazł się Marc Jacobs (co prawda z brodą) ubrany w jedną ze swych charakterystycznych kobiecych kreacji. Japoński “Vogue Hommes” przedstawił zaś swojego nowego męskiego modela, Jo Calderone, którym w rzeczywistości okazała się Lady Gaga.

Od czasu popularności estetyki glam w latach 70. w mediach nigdy nie było równie wiele transwestytyzmu. Różnica polega na tym, że tajemnicę zastąpiła akceptacja, a wręcz duma. Przypomnijmy kilka znaczących pod tym względem niedawnych wydarzeń. Sporą popularność zdobył blog młodej matki, której pięcioletni syn przebrał się na Halloween za Daphne z serialu “Scooby-Doo”, co zapoczątkowało ogólnokrajową debatę na temat “płynności płci”. (Blogerka gościła nawet w programie “Today”). Artysta-performer Kalup Linzy zrobił z kolei furorę na Manhattanie dzięki wcielaniu się w diwy oper mydlanych. Oprah Winfrey zaś zaprosiła do swego programu transseksualnych mężczyzn.

W listopadzie osoba “trzeciej płci” przystąpiła do korporacji studentek na Trinity University w Teksasie, a “Original Plumbing”, fanzin dla transseksualnych panów, przygotował wydanie poświęcone modzie.

Simon & Schuster wkrótce opublikuje książkę dla dzieci “My Princess Boy”, opowiadającą o chłopcu noszącym różowe suknie. – Nie możemy siedzieć bezczynnie, kiedy dzieci odbierają sobie życie, bo ich tożsamość nie jest akceptowana – mówi jej autorka, Cheryl Davis, którą do napisania książki zainspirował jej własny, czteroletni syn.

Co mogłoby zwrócić jeszcze większą uwagę społeczeństwa na osoby transseksualne? Chyba tylko powiązania z prezydentem – do tego najlepiej rymujące się. Niedawno doniesiono o “trani-niani”, czyli transwestycie, który był opiekunką Baracka Obamy w czasach, gdy ten wychowywał się w Dżakarcie w Indonezji. - Transseksualiści powoli stają się nieodłączną częścią kultury popularnej – twierdzi Paisley Currah, profesor politologii na Brooklyn College, który specjalizuje się w prawach transseksualistów i w przyszłym roku wyda książkę “United States of Gender”.

– Sześćdziesiąt lat temu “New York Daily News” poświęcił całą pierwszą stronę operacji zmiany płci Christine Jorgensen. Nagłówek głosił: “Były żołnierz staje się blond pięknością” – opowiada Currah. – Dziś mamy transseksualne modelki i burmistrzów. Te osoby budzą zainteresowanie, ale nie są to już te same, pełne niedowierzania reakcje. Społeczeństwo jest dużo bardziej świadome tego, że tacy ludzie istnieją i mogą odgrywać ważne role w życiu społecznym i kulturalnym.

I coraz częściej je odgrywają. – Niektóre osoby nie dają się zaszufladkować – mówi Victoria Kolakowski, wybrana właśnie na sędziego sądu okręgowego w hrabstwie Alameda w Kalifornii. – To, co uznajemy za normalność, ewoluuje i zmienia się. Wielu ludzi to przeraża, ale takie mamy czasy. Kiedy Kolakowski zacznie pełnić funkcję w styczniu, zostanie pierwszym transseksualnym sędzią w kraju.

Modne gwiazdy, które lubią się przebierać za osoby innej płci, z pewnością pomogły opinii publicznej oswoić się z androgynicznym wizerunkiem, ale w 2010 roku największego przełomu dokonali prawdziwi transseksualiści oraz osoby określające się na “spektrum płci” , a nie jako kobiety lub mężczyźni. Najdobitniejszym tego przykładem jest kariera transseksualnej modelki znanej jako Lea T.

T. pojawiła się w bluzce z piórami na zdjęciu Merta i Marcusa w kampanii jesiennej kolekcji Givenchy. Kiedy w maju pokazano tę reklamę, w prasie podniosła się wrzawa, a reprezentująca T. agencja modelek Women otrzymała ponad 400 próśb o wywiady.

28-letnia T. przyjaźni się z kreatywnym dyrektorem Givenchy, Richardo Tiscim, odkąd skończyła 17 lat. (”T.” oznacza właśnie Tisci; to on nieoficjalnie adoptował ją i przyjął do swej rodziny). T. pracowała dla domu mody na różnych stanowiskach, w tym jako modelka do przymiarek. To Tisci wpadł na pomysł, by pokazać ją w kampanii. – On wie, jak trudne chwile przechodzę, jak bardzo ludzie są uprzedzeni, i ile wycierpiałam – opowiada T. – Chciał mi sprawić przyjemność i zrobić mi ładne zdjęcie.

T. nie została zdemaskowana przez media. Tisci zaproponował jej udział w kampanii pod warunkiem, że sam opowie w wywiadach o jej transseksualizmie.

– Kiedy jesteś transseksualistą, chcesz patrzeć w przyszłość, ale nie widzisz dla siebie nadziei – mówi T. – Pomyślałam, że to będzie pozytywne przesłanie dla reszty z nas: spójrzcie, możemy być tacy, jak inne dziewczyny i chłopaki. To niewiele, ale dzięki temu czujesz, że masz jakąś szansę. Może jakiś transseksualista otworzy magazyn i pomyśli sobie: “Fajnie. Możemy być, kim tylko chcemy”. Dlatego wzięłam udział w kampanii Givenchy.

Od tamtego czasu T. jest stale angażowana do sesji mody i już dwukrotnie pojawiła się w “Vogue”. W 2011 roku będzie gościem programu Opry Winfrey w jego ostatnim sezonie.

Urodzona w Brazylii T. wychowała się w Mediolanie, gdzie obecnie oczekuje na operację zmiany płci. Wie jednak, że zabieg nie rozwiąże w cudowny sposób jej problemów. – One zostaną ze mną do końca życia – przyznaje. – Zawsze będę się czuć źle w swoim ciele, ale po operacji będzie mi trochę lżej, a patrząc w lustro będę się sobie bardziej podobać.Transseksualne modelki bywały już wcześniej dostrzegane przez branżę. Dla osób, które spędziły młodość uwięzione w “cudzym” ciele, a potem przeżyły niełatwy okres przejściowy, tego typu praca może wydawać się bardzo dowartościowująca. Ale ich sukcesy często były tylko chwilowe. W niemal każdej dekadzie mieliśmy do czynienia z “transseksualnym epizodem” w modzie, począwszy od wczesnych lat 60., kiedy April Ashley pozowała dla brytyjskiego “Vogue” na zdjęciach Davida Baileya i lorda Snowdena. W 1961 roku tabloidy ujawniły, że Ashley jest transseksualistką, co zniszczyło jej karierę i doprowadziło do usunięcia jej nazwiska z filmu z jej udziałem.

Sensacją lat 70. była aktorka i muza Andy Warhola Candy Darling (której postać zainspirowała nazwę magazynu “Candy”, nie wspominając o piosenkach Velvet Underground “Candy Says” oraz “Walk on the Wild Side” Lou Reeda). W styczniu premierę będzie miał poruszający biograficzny film dokumentalny “Beautiful Darling”. Pokazuje on jej drogę życiową, od odrzucenia, przez sławę, aż do śmierci na białaczkę w 1974 roku. Dziś Darling uznawana jest za pionierkę, tym bardziej, że wówczas w Nowym Jorku prawo zabraniało mężczyznom noszenia damskich ubrań, a zachowanie takie nazywano “podszywaniem się pod kobietę”.

– Branża mody wykorzystuje transseksualistów, podobnie jak w latach 60. i 70. – mówi Katie Grand, czołowa stylistka i redaktorka “Love”, brytyjskiego alternatywnego magazynu o modzie. – Różnica polega na tym, że obecnie występują oni w reklamach ekskluzywnej mody, jak również w “Vogue” i u Opry Winfrey. W ostatnim “Love” znalazł się materiał o takich osobach, a Grand właśnie skończyła w Nowym Jorku sesję do następnego numeru z udziałem transseksualnych modeli, sfotografowaną przez Patricka Demarcheliera.

Transseksualną muzą Stephena Sprouse’a w latach 80. była Teri Toye. – Miała bardzo swobodny, bezpretensjonalny styl – wspomina Connie Fleming, która na początku lat 90. sama była najpopularniejszą modelką trans w świecie mody (wówczas znaną jako Connie Girl). – Ubrana na czarno, z równo obciętą grzywką – bardzo rockandrollowa. Była moją idolką.

Fleming regularnie pojawiała się na wybiegach u Thierry Muglera. W 1992 roku wystąpiła wraz z Lindą Evangelistą i Nadją Auermann w teledysku George’a Michaela “Too Funky”. Obecnie jest ilustratorką, projektuje własną linię ubrań i od czasu do czasu pracuje “na bramce” w klubach – słynie bowiem z umiejętności ostrej selekcji. – Przede mną były inne dziewczyny – mówi – takie jak Tula i Tracy Africa. Wcześniej w branży mody zaistniały Candy Darling i Holly Woodlawn. Przez jakiś czas jesteśmy popularne, a potem znów nie – raz na wozie, raz pod wozem.

Kolorową biblią transseksualnego stylu życia jest obecnie “Candy”. Założony w 2009 roku magazyn błyskawicznie zrobił furorę w świecie mody. Wydawany jest raz do roku, kosztuje 55 dolarów, a nakład wynosi zaledwie 1000 egzemplarzy. Drugi numer, z Franco na okładce, wyprzedał się w dwa dni i obecnie można go kupić za kilkaset dolarów na eBayu.– Gejowskie czasopisma dużo piszą o prawach homoseksualistów i dokonaniach ruchu gejów i lesbijek – wskazuje Luis Venegas, założyciel i redaktor “Candy”. – Nie chciałem, żeby “Candy” powielało ten schemat. Wolałem, żeby przypominało “Vogue”. Celujemy w niewielką grupę osób, dla których ważniejsza jest moda, makijaż i fryzury. (W najnowszym numerze pojawia się również sam Venegas, wcielający się w Annę Wintour).

Mimo to nie uważa on swego magazynu za niszową publikację. – Współpracują z nami ludzie tacy jak Bruce Weber, Terry Richardson i David Armstrong, więc nie jesteśmy podziemnym czy niszowym pismem – podkreśla Venegas. – Może ono zainteresować każdego, zwłaszcza osoby ze świata mody i sztuki.

Niektórzy jednak niepokoją się, że ów nowy ruch wyzwolenia płci kulturowej jest jedynie przelotnym trendem. – Fakt, że osoby transseksualne i nieidentyfikujące się z żadną z płci są pozytywnie przedstawiane w mediach, napawa dumą – przyznaje Ady Ben-Israel, koordynator projektu w Lesbian, Gay, Bisexual & Transgender Community Center na Manhattanie. – Ale jednocześnie ważne jest, by zabiegać o utrzymanie zainteresowania mediów, a nie tylko lansować ludzi, którzy spełnili określony standard piękna, umacniający normy płci kulturowej. To właśnie te stereotypy są źródłem kłopotów wielu transseksualistów.

Lea T. liczy, że większa obecność transseksualnych osób w mediach zwiastuje nową erę oświecenia. – Mam nadzieję, że nastąpi wielka rewolucja – mówi –i społeczeństwo zmieni o nas zdanie. To dopiero początek.

źródło: William Van Mete, New York Times
Powiadom znajomego
  1. (wymagane)
  2. (prawidłowy adres email wymagany)
  3. (wymagane)
  4. (prawidłowy adres email wymagany)
 

cforms contact form by delicious:days

Powiązane Artykuły:

Zostaw swój komentarz

You must be logged in to post a comment.

Kategorie

Chmurka Tagów

Publikuj już dziś!

Publikuj swój artykuł a otrzymasz ZAŚWIADCZENIE!
*Przeczytaj więcej»
*Publikuj»

Administracja