PoradnikPR.info

PoradnikPR.info

Poradnik pedagogiczno - resocjalizacyjny

 
 
 
 

Trema zniszczy Twoją karierę?

Wielu ludzi boi się publicznych wystąpień, a artyści często dostają na scenie prawdziwych ataków paniki. Klinika uniwersytecka z Bonn znalazła teraz na to sposób.

Ekscentryczna piosenkarka pop Lady Gaga z całą pewnością nie jest osobą znaną z nieśmiałości. A jednak niedawno przed galowym występem artystkę tę trzeba było niemal siłą wyciągać z garderoby. Powodem był jej nagły atak tremy.

Annette Humpe, damska część duetu Ja+Ja, pomimo pasma odnoszonych sukcesów kilka lat temu zapowiedziała zakończenie swojej kariery. Paniczny lęk przed porażką uniemożliwił owej piosenkarce z 30-letnim doświadczeniem scenicznym dalsze występy.

Również zmarły niedawno sławny tenor Peter Hofmann miewał regularnie nerwowe ataki utraty przytomności na scenie, które tłumaczył niedyspozycją z powodu przeziębienia.

Kortyzol, nazywany hormonem stresu, to zły towarzysz życia artystów. Kiedy zaczyna on zalewać organizm, świadomość zostaje przestawiona na tryb: walka bądź ucieczka. Tak badacze zachowań określają ów stan wyjątkowy wprowadzany przez nasz mózg. Jest on bardzo pomocny w przypadku ataku tygrysa, na scenie jednak bywa zwykle ogromnie uciążliwy.

Dokładnych liczb nie ma, specjaliści uważają jednak, że wśród zawodowych muzyków ogromnie przybrały ostatnio na sile zaburzenia lękowe. – Ta dziedzina pozostaje jeszcze w dużej mierze niezbadana – twierdzi 39-letnia neurolożka Déirdre Mahkorn z kliniki uniwersyteckiej w Bonn. Prawdy o chorobie grasującej w tym środowisku można dowiedzieć się tylko w poufnych rozmowach.

Wraz z 32-letnim psychologiem Martinem Landsbergiem Mahkorn założyła przychodnię dla muzyków cierpiących na ostre napady tremy. Jednym z pierwszych miejsc, do którego się udała, była siedziba Orkiestry Beethovena w Bonn. Po próbie lekarka przedstawiła swój projekt – na terapię zapisał się od razu cały zespół.

Każdy z jego członków borykał się z innymi dolegliwościami. Fleciści obawiali się, że zaczną trząść się im usta, co spowoduje dysonanse, słyszalne nawet dla mniej doświadczonego ucha. Wirtuozi instrumentów smyczkowych bali się, że zamiast równomiernie przeciągać smyczkiem po strunach, będą drżącą dłonią wykonywać zygzakowate ruchy. Nawet dyrygenci podczas występów wpadają często w panikę. Jeden z nich z lęku, że ręce zaczną mu dygotać z nerwów, przywiązywał sobie batutę do dłoni za pomocą gumki.

Z dyscypliną godną tajnych morderców muzycy ukrywali swoje słabości. – O czymś takim się nie mówi – usłyszał kiedyś Thomas Plümacher, alcista w bońskiej orkiestrze, od swojego ojca.

Środkiem używanym powszechnie do rozluźnienia się i utrzymania w ryzach towarzyszącego artystom napięcia jest alkohol. Na przykład flecista Michael von Bühler z Orkiestry Beethovena przed koncertem lubił niekiedy wypić sobie piwo. – Byłem zdumiony, widząc, jak bardzo mnie to uspokaja – mówi. Z czasem jednak ów okazyjny zwyczaj przekształcił się w stałe przyzwyczajenie. – Pewnej niedzieli graliśmy poranny koncert i poczułem do alkoholu prawdziwe obrzydzenie – wspomina muzyk. Potrzebny był jakiś inny sposób pomagający pokonać lęk.
Cierpienie pozwoliły zmniejszyć ćwiczenia relaksacyjne. Jednak dopiero w połączeniu z autohipnozą dały prawdziwy efekt: Bühlerowi udało się krok po kroku uwolnić z żelaznego ucisku tremy. – Zdenerwowanie pozostało – opowiada – ale dziś umiem już wykorzystać pozytywnie to uczucie.

W niektórych kręgach muzycznych za rozwiązanie owego problemu uważa się betablokery. Leki te rzeczywiście redukują niemal całkowicie przyspieszony rytm serca przed występem. – Kiedy już było całkiem źle, zdarzało się, że sięgałem po ten środek – przyznaje kolega Bühlera, alcista Christian Fischer.

Lekarze ostrzegają jednak: leki obniżające ciśnienie krwi tłumią wprawdzie niektóre z objawów, ale zasadniczy problem pozostaje. Déirdre Mahkorn chciałaby zwalczyć go od podstaw. – Czy wiesz, że poruszasz temat tabu? – zapytała jednego ze swoich przyjaciół muzyków. Tym bardziej była zdziwiona, kiedy okazało się, że do głosu doszło dziś pokolenie, które nie zamierza dłużej milczeć na ten temat jednego z największych problemów swojego zawodu.

Dolegliwości wywołane przez owe lęki są bowiem znaczne i ogromnie obciążające. Wielu utalentowanych artystów już na samym początku swojej kariery zaczyna popełniać błędy, których przyczyną jest niemożliwe do opanowania dygotanie z nerwów, a tym samym zaprzepaszczają swoje szanse na wejście do profesjonalnej orkiestry. – Jestem pewna, że ominęło mnie wiele zawodowych propozycji dlatego, że podczas przesłuchania byłam tak straszliwie zdenerwowana – uważa kontrabasistka Maren Rabien, również grająca dziś w Orkiestrze Beethovena.

Mahkorn oraz jej partner Landsberg prowadzą swoją terapię dwutorowo – w przypadku niektórych pacjentów pomagają ćwiczenia relaksacyjne, które należy powtarzać w chwili, gdy pojawia się stres. Inni z grona cierpiących na fobię sceniczną są już jednak tak bardzo wyczerpani swoją ciernistą drogą, że sytuacja musi zostać opanowana dzięki grom z podziałem na role, co pomału przygotować ma delikwenta do występów w świetle reflektorów. Lekarze rozkładają przy tym lęki pacjenta na poszczególne części. Co dokładnie czuje on, gdy zmierza na scenę? Co wtedy gdy siada na swoim miejscu, a następnie bierze do ręki instrument?

Najpierw jednak Déirdre Mahkorn i Martin Landsberg zbadali przyczyny owych notorycznych ataków paniki podczas publicznych występów. Jednym z nich są nadmierne wymagania stawiane danej osobie w młodym wieku przez rodziców. Niekiedy wystarczy lekka kpina na temat spieprzonego dzieciństwa, by na długi czas wytrącić wrażliwego człowieka z równowagi.

Ludzie obciążeni taką traumą mają przez całe życie mało pochlebne zdanie na swój własny temat. Za pomocą psychoterapii Mahkorn chce przywrócić takim pacjentom właściwy obraz ich osoby, pokazać, jak postrzegani są przez innych. Psycholodzy nazywają to regulacją własnej wartości.

– Rzeczą zdumiewającą jest, jak wielki wpływ ma uczucie tremy na życie artystów – zauważa neurolożka. – A także to, że dolegliwości te stosunkowo łatwo poddają się terapii.

Do bońskiej przychodni zgłaszają się z całego kraju osoby potrzebujące pomocy. Przyjeżdżają również pacjenci z innych krajów, między innymi z Londynu i Amsterdamu.

Szefowa poradni natyka się przy tym na coraz więcej problemów natury logistycznej. – Muszę stale ustalać terminy wizyt w taki sposób, by pod żadnym pozorem dwoje muzyków nie spotkało się ze sobą na korytarzu – opowiada Déirdre Mahkorn.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/nauka/trema-ktora-przekresla-kariere,1,4159718,kiosk-wiadomosc.html
Powiadom znajomego
  1. (wymagane)
  2. (prawidłowy adres email wymagany)
  3. (wymagane)
  4. (prawidłowy adres email wymagany)
 

cforms contact form by delicious:days

Powiązane Artykuły:

Zostaw swój komentarz

You must be logged in to post a comment.

Kategorie

Chmurka Tagów

Publikuj już dziś!

Publikuj swój artykuł a otrzymasz ZAŚWIADCZENIE!
*Przeczytaj więcej»
*Publikuj»

Administracja