PoradnikPR.info

PoradnikPR.info

Poradnik pedagogiczno - resocjalizacyjny

 
 
 
 

Dziecięce pokoje śmierci

Sądziliśmy, że największe niebezpieczeństwo, jakie czyha na najmłodszych w internecie to pornografia i zamaskowany pedofil. Okazuje się, że to jeszcze nie wszystko. Wśród stron o nastoletnich idolach i materiałów o znaczeniu dydaktycznym dziecko może natrafić na makabryczną sugestię: zaproszenie do samobójstwa.

Skulona przy swoim komputerze uczennica Imogen D’Arcy kliknęła myszką i zaczęła z uwagą wpatrywać się w to, co pojawiło się na monitorze. Nie szukała w sieci najnowszych trendów w modzie, nie była też ciekawa plotek o celebrytach – pożeraczach dziewczęcych serc. Serce Imogen pożerała zupełnie inna obsesja: piątkowa uczennica przeglądała właśnie jedną z 9000 stron zachęcających do samobójstwa. Kilka dni później, po banalnej rodzinnej sprzeczce, ojciec dziewczynki, 51-letni Paul znalazł Imogen powieszoną w łazience ich domu w Leeds.

Śledztwo w tej sprawie wzięła na siebie mama samobójczyni, 40-letnia Susan, wciąż niepogodzona ze śmiercią córki. Dziś jest zdania, że dziewczynka postanowiła ze sobą skończyć pod wpływem postów, jakie znalazła na samobójczych forach. – Imogen wchodziła na takie strony – mówi. – Nawet jeśli to nie one podsunęły jej myśli o śmierci, to za ich sprawą córka wiedziała, co zrobić i jak targnąć się na swoje życie, żeby nie było szans jej odratować.

Była bardzo nieśmiałą i wrażliwą dziewczynką. Miała wyraźne problemy, by z dzieciństwa przejść do etapu podlotka. Rok wcześniej zmieniła szkołę, bo nie lubiła jej. Chociaż zdawało nam się, że w nowym miejscu czuje się lepiej, te wszystkie stresy musiały nadszarpnąć jej system nerwowy. Tylko tak umiemy to sobie wytłumaczyć.

Ta tragiczna historia niestety nie jest czymś wyjątkowym. Paul Kelly, kierownik internetowej akcji dla Papyrusa, brytyjskiej organizacji non-profit działającej przeciwko internetowym forom śmierci, twierdzi, że przybywa osób, które odbierają sobie życie pod wpływem niebezpiecznych stron www. – Wiemy od rodziców, że od 2001 roku takich przypadków było co najmniej 42 – wszystkie miały bezpośredni związek z forami dla samobójców – mówi. – Ale to pewnie tylko wierzchołek góry lodowej. O setkach innych ofiar po prostu nie słyszeliśmy.

Większość ludzi traktuje internet jako wspaniałe narzędzie do poznawania świata i innych ludzi. Ale sieć ma też swoją ciemną stronę. Ludzie określani mianem “podszeptywaczy śmierci” zalogowują się na fora po to tylko, by zachęcać zdesperowanych internautów do samobójczych czynów. Zjawisko to stało się na tyle rozpowszechnione, że organizacja Samaritans do spółki z Google rozpoczęła kampanię przeciwko śmiertelnie niebezpiecznym postom rozsianym po sieci. Pomysł polega na tym, że w chwili, gdy internauta wpisuje w wyszukiwarkę słowo “samobójstwo”, natychmiast zgłaszają się strony oferujące pomoc.

Ta pomoc przyszła za późno dla 23-letniej Olivii Crowther. Po studiach na wydziale literatury angielskiej Uniwersytetu Sussex przeniosła się do Londynu. W czerwcu 2008 roku opuściła swe mieszkania we wschodniej części stolicy i nie mówiąc nic nikomu pojechała do San Francisco, aby tam rzucić się z mostu Golden Gate prosto do zatoki. Zmartwieni jej zniknięciem rodzice Philippa i Mark z Gloucester przeszukali komputer Olivii licząc na jakiś trop. Wujek dziewczyny Robert opowiedział nam, że po tym, co tam znaleźli, szaleli z niepokoju: – To były zdjęcia mostów i wysokich budynków. Miejsca, które samobójcy wybierają, by rzucić się w przepaść i ze sobą skończyć…

Trzy lata wcześniej, w maju 2005 roku 17-letnia uczennica Carina Stephenson powiesiła się będąc pod wpływem samobójczych forów. Rodzina właśnie wróciła do domu w Branton, koło Doncasteru, z czteromiesięcznej podróży po Australii. Opisywana jako “idealna córka” Carina przygotowywała się do matury i chciała pracować w armii. Matka Liz Taylor i ojczym John Stephenson nie mogli pojąć dlaczego dziewczyna targnęła się na swoje życie. Wtedy policja złamała system zabezpieczeń w laptopie Cariny: okazało się, że była użytkowniczką kilku forów dla samobójców. Zaprzyjaźniła się z paroma dziewczynami i razem zastanawiały się, jak to przeprowadzić.

Matka Cariny jest dziś aktywistką na rzecz blokowania dostępu do tego typu stron. Udało jej się nawet namierzyć dziewczyny, z którymi czatowała córka. – Wydaje mi się, że wiadomość o śmierci Cariny bardzo je zaszokowała – mówi Liz. – Ale jest spora grupa ludzi stojących za tymi forami i należałoby ich czym prędzej aresztować.

“Podszeptywacze śmierci” atakują najsłabszych i najwrażliwszych przedstawicieli naszego społeczeństwa. Czy łatwo dołączyć do ich gry? Aby to sprawdzić, zaangażowaliśmy w sprawę pisarkę, 39-letnią Kathryn Knight…

Raj tuż za rogiem

– E-mail ląduje w mojej skrzynce w 30 sekund po zalogowaniu się na czat pod tym właśnie tytułem. “Do zobaczenia w lepszym świecie”… Patrzę na wiadomość, która w zasadzie mogłaby mnie zachęcać do cudownych zakupów albo do zagranicznej wycieczki. “Najlepiej będzie, jeżeli zastosujesz klasyczne metody – czytam. – Zastrzel się albo powieś. Kreatywne podejście tak naprawdę niczemu nie służy. Powodzenia”. Po chwili pojawia się kolejna wiadomość zwięzłej treści: “Zrób to”. Nie odpowiadam.

Jest jesienne popołudnie, gdy loguję się na forum dla samobójców. Postanowiłam wcielić się w delikatną 20-latkę, która od wielu lat zmaga się z depresją. Wybieram dla siebie hasło: “Przerażona ale zdecydowana”. Piszę, że od dawna walczę z czarnymi myślami, a teraz chciałabym skontaktować się z innymi, żeby wiedzieć, że nie jestem sama. Słowo “zdecydowana” można rzecz jasna zinterpretować na wiele sposobów. Mogę być zdecydowana, by pokonać przeciwności losu, i mogę być zdecydowana, żeby ze sobą skończyć. A jednak okazuje się, że dla innych istnieje tylko jedna możliwość. Ta druga.

Człowiek, który pisze do mnie pod pseudonimem “KoniecŚwiata” radzi: “Wyzwól się wreszcie z tego p… życia”. Podczas godziny zgłasza się do mnie piątka innych internautów i wszyscy zachęcają mnie, żebym zrobiła “kolejny krok”. “Tak daleko zaszłaś. Co cię jeszcze powstrzymuje?” – zastanawia się któryś z moich nowych przyjaciół.

Włosy jeżą mi się na głowie, gdy inny forumowicz “WoskPszczeli” zaprasza mnie do rozmowy off line i pyta o mój e-mail. “Myślę, że mogę pomóc ci dojść tam, gdzie chcesz”, pisze. Nie odpowiadam.

Przeglądam listę tematów rozmów. Szybko dociera do mnie, że forumowicze posługują się dość czytelnymi akronimami w rodzaju: “BwJS” zamiast “Bilet w jedną stronę”. Wiele postów nawiązuje do “OR”, ostatecznego rozwiązania.

Ktoś na czacie skarży się, że już wielokrotnie próbował, bezskutecznie… Na potrzeby forum nazwał siebie “PoszukiwaczBratniejDuszy”. “Muszę się stąd wydostać”. “Czy ktoś z was może mi pomóc?” – te zdania powtarzają się najczęściej. Nie mogę oprzeć się nieprzyjemnemu uczuciu, że w rzeczywistości ci ludzie świetnie się bawią. Włos mi się jeży na samą myśl, co się stanie z wrażliwym nastolatkiem, który wkroczy w ten świat. Albo z delikatnym młodym mężczyzną lub młodą kobietą.

Na forum można też znaleźć instrukcje, jak napisać dobry list pożegnalny. Internautka, sądząc po tonie wypowiedzi młoda dziewczyna, oferuje całą listę wyjaśnień, które powinny usatysfakcjonować przyjaciół i rodzinę. Wybór jest szeroki. Od “Całe moje życie wypełniało cierpienie”, po “Nie kwapiliście się kiwnąć palcem”. “Tylko nie myśl, że musisz być dla nich dobry – przestrzega instruktorka. – Pamiętaj, że gdy ich potrzebowałeś, nie było ich przy tobie”.

Wśród sieciowych drapieżników można jednak natknąć się na nieszczęśliwców, którzy naprawdę szukają bratniej duszy. Dociera do mnie wiadomość od Lisy, z północno-wschodniej Anglii, która zapewnia mnie, że mogę na nią liczyć. “Zdecydowałam, że nie interesuje mnie BwJS – pisze. – Ale codzienność kosztuje mnie wiele wysiłku. Musimy być silne, żeby zostać”. Inni doradzają mi wizytę u psychologa. Albo proponują, żebyśmy razem zastanowili się nad moimi problemami.

Nie mam jednak wątpliwości, że na takich forach wprost roi się od okrutników czyhających na zdesperowanych ludzi, by dodatkowo ich pogrążyć. Na czacie dla samobójców spędziłam 12 godzin; rozłączyłam się z wielką ulgą. Ale doświadczenie, jakim był kontakt z tym prawdziwym internetowym pokojem śmierci, jeszcze przez wiele tygodni wytrącało mnie z równowagi. “Podszeptywaczy” trzeba powstrzymać. Większość ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy, jak wielkie zło wyrządzają takie fora – kończy swą opowieść pisarka.Kto zostaje katem w sieci?

Keith Hawton, profesor psychiatrii na Uniwersytecie Oksfordzkim i dyrektor Centrum Badań na temat Samobójstwa od lat zajmuje się przyczynami, dla których ludzie odbierają sobie życie. Od jakiegoś czasu intryguje go też inna kwestia: dlaczego ktoś jest skłonny zachęcać drugą osobę do samobójczej próby? – “Podszeptywacze” chcą podglądać. Uczestnictwo w czymś okropnym daje im potężne zasoby energii – wyjaśnia Hawton.

Badania pokazują, że wielu z nich nawet nie wie, czym są myśli samobójcze, bo nigdy ich nie doświadczyło. Zalogowują się na fora, bo czerpią z cierpienia innych chorą przyjemność. Nicola Peckett z organizacji Samaritans uważa, że niektórzy z “podszeptywaczy” mogą zaczynać działalność w sieci z najlepszymi intencjami, ale po jakimś czasie dochodzą do wniosku, że samobójstwo naprawdę jest optymalnym rozwiązaniem.

– Kiedy dwóch nieszczęśników zaczyna żalić się sobie w sieci na wszystkie niepowodzenia, jakie ich spotkały, wzajemnie się nakręcają, aż wreszcie dochodzą do wniosku, że naprawdę nie warto żyć – mówi Peckett. – W internecie można znaleźć wspaniałego przyjaciela. Ale jeśli bratniej duszy szuka zrozpaczony człowiek i jeśli natrafia na kogoś, kto jest równie zdesperowany, taka znajomość dobrze się nie skończy. Chyba że do akcji wkroczy osoba trzecia – przeszkolony w tej dziedzinie psycholog.

Członkowie Samaritans chcieliby uczynić z sieci bezpieczne miejsce. Zwłaszcza dla osób, które najbardziej potrzebują ochrony. Strony dla samobójców często są administrowane z zagranicy. Niebezpieczne treści mogą zamieszczać ludzie z całego świata: Kanadyjczycy, Japończycy… Kontrola nad tym, co dzieje się w internecie, jest niezwykle trudna. (…)

Brooks Newmark, konserwatywny deputowany z Braintree, życzyłby sobie blokowania dostępu do takich stron. – Nie wystarczy nadzór – mówi. – Jako przedstawiciel władzy w Wielkiej Brytanii mam obowiązek zaproponować mechanizmy, które będą wdrażane w całej Unii Europejskiej. Fakt, że internet trudno jest kontrolować nie może być wymówką, żeby nie kontrolować go wcale! (…)

Oprócz “podszeptywaczy” na forumowiczów w sieci czeka jeszcze jedno zagrożenie: ludzie, którzy chcą zawierać z innymi “samobójcze pakty”… W 2002 roku Louis Gillies z Glasgow, lat 34, i Michael Gooden z Londynu, lat 35, umówili się na czacie, że razem rzucą się z urwiska Beachy Head we Wschodnim Sussex. Michael skoczył, Louis w ostatniej chwili się rozmyślił. Niedługo później zamieścił na forum post o tym, jaką inspiracją jest dla niego śmierć przyjaciela. Wpis zauważyła policja i niedługo potem Louis trafił do aresztu pod zarzutem pomocnictwa w samobójstwie i zachęcania do niego. Powiesił się w dniu rozprawy.

W lutym 2005 roku w samochodzie zaparkowanym w południowym Londynie znaleziono martwą parę: studenta z Liverpoolu Christophera Astona, lat 25, i pracownicę działu księgowości Marię Williams, lat 42, mieszkankę Deptford. Oboje otruli się tlenkiem węgla. Śledztwo wykazało, że poznali się na forum dla samobójców. Christopher cierpiał na zespół Aspergera, łagodną formę autyzmu, natomiast życie Marii pełne było wzlotów i upadków – kobieta miała już za sobą próby samobójcze. Oboje pozostawili dla bliskich osobne listy pożegnalne.

We wrześniu 2010 roku Joanne Lee, posługując się pseudonimem “Dziewczynka niebios” umieściła na forum post następującej treści: “Cześć, pilnie poszukuję wspólnika w Wielkiej Brytanii do samobójczego paktu. Mam 34 lata, jestem kobietą, mieszkanką hrabstwa Essex. Chciałabym, żeby mój partner miał samochód, prawo jazdy i potrafił podtrzymać mnie na duchu, gdy przyjdzie pora na BwJS. Termin: im szybciej, tym lepiej”. Na zaproszenie odpowiedział Stephen Lumb z West Yorkshire, lat 35. Jeszcze w tym samym miesiącu zrealizowali pakt: otruli się gazem w szczelnie zamkniętym samochodzie.

źródło: Kathryn Knight, Claire Wilson, News of The World,
Powiadom znajomego
  1. (wymagane)
  2. (prawidłowy adres email wymagany)
  3. (wymagane)
  4. (prawidłowy adres email wymagany)
 

cforms contact form by delicious:days

Powiązane Artykuły:

Zostaw swój komentarz

You must be logged in to post a comment.

Kategorie

Chmurka Tagów

Publikuj już dziś!

Publikuj swój artykuł a otrzymasz ZAŚWIADCZENIE!
*Przeczytaj więcej»
*Publikuj»

Administracja