PoradnikPR.info

PoradnikPR.info

Poradnik pedagogiczno - resocjalizacyjny

 
 
 
 

“Nowa twarz AIDS”

Te dziewczyny nawet przez chwilę nie pomyślały, że grozi im śmiertelna choroba. Były młode, zdrowe, heteroseksualne. Ich obawy związane z seksem dotyczyły co najwyżej niechcianej ciąży. Wiadomość, że chwila nierozwagi postawiła je oko w oko ze śmiercią i społecznym odrzuceniem spadła jak piorun z jasnego nieba.

W szkolnym holu 17-letnia Beth przysłuchuje się plotkującym koleżankom. Przeglądają czasopisma i głośno zastanawiają się nad tym, co założyć na sobotnią imprezę, której nie mogą się doczekać. Ale Beth nie zabiera głosu w tej sprawie. Siedzi cicho, obgryzając paznokcie. Na jej bladej twarzyczce widać zmęczenie. Kiedyś była taka sama jak inne dziewczyny. Ale czasy, gdy jej głównym przedmiotem zmartwień była zbliżająca się matura i oszczędzanie na wakacje na zawsze odeszły w przeszłość.

Beth należy do rosnącej w zastraszającym tempie grupy brytyjskich heteroseksualnych nastolatek zarażonych wirusem HIV. W ostatniej dekadzie liczba dziewcząt przyjmujących leki retrowirusowe zwiększyła się o 224 proc. Tylko w Londynie szacuje się, że choruje przynajmniej 200 osób z tej grupy – liczba młodych mieszkanek stolicy, które żyją z wirusem nie mając o tym pojęcia, to zupełnie inna historia.

Zauważyłam znaczący wzrost pacjentek z HIV poniżej 25. roku życia – mówi doktor Rachael Jones, specjalistka od chorób przenoszonych drogą płciową w West London Centre For Sexual Health. Skąd się to bierze? – Dziewczyny, które się do mnie zgłaszają, wiele słyszały o metodach antykoncepcji i o chorobach wenerycznych takich jak chlamydia czy rzeżączka. Lecz nikt nie wspomniał, że w ich grupie wiekowej też można zachorować na AIDS. Nie wiedzą, że w ogóle grozi im takie ryzyko.

Nastolatki łapią nie tylko HIV. Osoby z przedziału wiekowego od 15 do 24 lat należą do grupy, w której odnotowuje się najwięcej zakażeń chorobami przenoszonymi drogą płciową. Trudno się temu dziwić, skoro zgodnie z wynikami ostatniego badania tylko co trzeci nastolatek regularnie używa prezerwatywy podczas stosunku.

Dzisiejsza młodzież nie pamięta już kampanii z lat 80. pod hasłem “Nie umieraj z niewiedzy”, mającej uwrażliwić ludzi na zagrożenie AIDS. Brak informacji w połączeniu z charakterystycznym dla młodości przekonaniem, że jesteśmy niezwyciężeni przekłada się na tragiczny bilans zachorowań.

Beth mogłaby na ten temat wiele powiedzieć. – Zanim dowiedziałam się, że mam HIV, martwiłam się co najwyżej o to, że zajdę w ciążę albo złapię chlamydię – mówi. – W szkole mieliśmy lekcje wychowania seksualnego, ale nie przypominam sobie, żebyśmy rozmawiali o HIV. Nie sądziłam, że powinnam się tym przejmować. “Nastolatki po prostu nie zarażają się HIV” – tak właśnie myślałam.

Zdecydowana, by nie dać się zaskoczyć, Beth zapłaciła za antykoncepcyjny implant i z pierwszym seksualnym partnerem zawsze używała prezerwatywy. Ale rok później, kiedy miała 16 lat, zaczęła spotykać się ze starszym o trzy lata Samem, który namówił ją do seksu bez zabezpieczenia. – Powiedział, że ma alergię na któryś ze składników prezerwatywy, a w dodatku przeszedł badania i jest “czysty”. Byłam taka naiwna i do tego podekscytowana faktem, że starszy chłopak zwrócił na mnie uwagę… – wspomina Beth. – Nie chciałam kaprysić i nierozważnie zgodziłam się na wszystkie jego żądania. Wiedziałam, że i tak nie zajdę w ciążę, co do chlamydii – jest przecież uleczalna. O HIV nawet nie pomyślałam.

Beth i Sam spotykali się przez pół roku. Miesiąc po rozstaniu dziewczyna szykowała się właśnie do wspólnego wyjścia z przyjaciółkami, gdy zadzwonił telefon. To był Sam. – Zdziwiłam się, widząc jego numer – opowiada. – To nie było w jego stylu, by ot tak zadzwonić. Zerwaliśmy ze sobą i nie utrzymywaliśmy żadnych kontaktów. Gdy tylko usłyszałam jego głos, wiedziałam, że coś jest nie tak.

Sam wyznał Beth, że zdiagnozowano u niego wirus HIV i poradził jej, by też zrobiła test w tym kierunku. – Rozłączyłam się i usiadłam na łóżku cała roztrzęsiona. Z trudem układałam sobie w głowie to, co właśnie usłyszałam. Byłam w szoku. Nie mogłam nawet płakać. Oczywiście tego wieczora nie poszłam na imprezę. Spędziłam noc leżąc w łóżku z szeroko otwartymi oczami, przerażona na myśl o przyszłości. Wiedziałam, że najprawdopodobniej również jestem nosicielką HIV.

Nie mówiąc nic nikomu Beth zapisała się do najbliższej kliniki zdrowia seksualnego, oddała krew i musiała czekać trzy dni na wyniki. – Wracając do domu nie umiałam sobie wyobrazić, jak poradzę sobie z tym oczekiwaniem – wspomina. – Na miejscu wybuchłam płaczem i wyznałam wszystko mamie. Też była zaszokowana – nie wiedziała nawet, że mam już na koncie jakieś doświadczenia seksualne. Wstydziłam się powiedzieć jej o tym, że byłam taka nieostrożna. Bardzo mocno mnie przytuliła i obiecała, że cokolwiek mnie czeka, przejdziemy przez to razem.

Trzy dni później Beth wróciła do kliniki. Uparła się, żeby pójść sama. – Chciałam być sama w chwili, gdy się dowiem – wyjaśnia. – Wolałam uniknąć sytuacji, gdy będę musiała poradzić sobie nie tylko z własnymi uczuciami, lecz także z uczuciami innej osoby. Siedząc w poczekalni starałam się jeszcze łudzić, że wynik będzie negatywny. Kolejne minuty mijały, a ja przyzwyczajałam się do myśli, że to ostatnie chwile, gdy mogę się jeszcze czuć “normalnie”.

Gdy weszła do pokoju lekarskiego Beth dowiedziała się, że wynik testu jest pozytywny. – Patrzyłam na lekarkę i łzy płynęły mi po policzkach. Opanowała mnie jedna myśl: moje życie właśnie się skończyło. Moja wiedza o HIV była tak znikoma, że wyobrażałam sobie najczarniejsze scenariusze: sądziłam, że będę musiała opuścić dom i rodzinę, by żyć z innymi nosicielami wirusa. Bo tylko w ten sposób nikogo nie zarażę.

Kontynuowanie nauki wydało mi się bezsensowne. Przyjaciółki? Gdyby dowiedziały się o mnie całej prawdy, z pewnością odrzuciłyby mnie. Poza tym one martwiły się tylko egzaminami i chłopakami… Jak więc mogłyby sobie wyobrazić przez co przechodzę? Mam tylko 17 lat – powtarzałam sobie. Ta wiadomość była zbyt straszna, by ją udźwignąć. Czułam się zupełnie sama.

Nosicielką wirusa HIV jest także Marvelyn Brown, amerykańska działaczka na rzecz osób seropozytywnych. Ta 26-letnia kobieta zaraziła się w wieku 19 lat. – Gdy usłyszałam diagnozę, poczułam się tak jakbym była jedyną na świecie ofiarą tego wirusa – opowiada. – Nigdy nie słyszałam, żeby zdrowa, młoda, heteroseksualna kobieta zaraziła się HIV. Jak więc mogłam podejrzewać, że coś takiego spotka mnie? Jak większość nastolatek uważałam, że świat leży u mych stóp. Dlatego nie mogłam przyjąć do wiadomości faktu, że oto jakiś drobnoustrój powoli mnie zabija.

Marvelyn, z Nashville w stanie Tennessee, zaraziła się HIV od pierwszego chłopaka, z którym chodziła “na poważnie”. Był starszy i bardzo jej imponował. – Nazywałam go “księciem z bajki” – opowiada. – Nie miałam wątpliwości, że to ten jedyny. Tylko dwukrotnie uprawialiśmy seks bez zabezpieczenia, bo akurat skończyły nam się prezerwatywy. Wystarczyło.

Uchodząca za pierwszą lekkoatletkę w szkole Marvelyn pewnego dnia zasłabła przed domem. Przyjęto ją do szpitala z ciężkim zapaleniem płuc. Po 10 dniach w szpitalu i licznych analizach lekarskich zapadł wyrok: HIV. – Poczułam się jak skazaniec oczekujący na egzekucję – opowiada Marvelyn. – Ponieważ nie odpowiadałam stereotypowi osoby seropozytywnej, naiwnie sądziłam, że inni będą mi współczuć. Nic podobnego.

Po wyjściu ze szpitala zaraz zadzwoniła do swojego eks. – Nie wydawał się zaszokowany – relacjonuje. – Przeprosił mnie. Odniosłam wrażenie, że o wszystkim wiedział, chociaż nigdy się do tego nie przyznał.

Bliscy sądzili, że teraz Marvelyn zapała do niego nienawiścią, ale tak się nie stało. – Nie zgwałcił mnie – wzrusza ramionami. – Do niczego mnie nie zmuszał. Trzeba brać odpowiedzialność za swoje własne czyny.

Wiadomość o jej chorobie rozniosła się po miasteczku lotem błyskawicy. Nowinę znali wszyscy, i to jeszcze przed tym, jak zdradziła sekret dwóm najlepszym przyjaciółkom. Ludzie przestali ją pozdrawiać, przechodzili obok niej jakby w ogóle nie istniała. – Inni uczniowie w college’u zorganizowali protest w celu usunięcia mnie ze szkoły – opowiada. – Wykluczono mnie nawet z kościoła: usłyszałam, że moja choroba jest karą za grzechy.

Marvelyn czuła się napiętnowana nawet we własnym domu. – Posiłki otrzymywałam na papierowych talerzach, jadłam za pomocą plastikowych sztućców, moje ubrania prano osobno. Wiedziałam, że moi bliscy – mama i dwie siostry – obawiają się mnie. Nie winiłam ich za to, ale czułam się wśród nich jak obcy człowiek.

Zdruzgotana powszechnym odrzuceniem dziewczyna zaczęła sypiać w samochodzie na parkingu centrum handlowego. – Przynajmniej tam mogłam czuć się swobodnie, nie byłam bez przerwy oceniana – wyjaśnia. – Myśl o śmierci nie opuszczała mnie ani na chwilę. Wydawało mi się, że lada chwila HIV mnie zabije.

Trzeba było wypadku samochodowego, w którym Marvelyn omal nie zginęła, by na nowo uświadomiła sobie, jak bardzo chce żyć. – Miałam tylko 19 lat i wciąż mogłam tyle osiągnąć – wspomina.

Zaczęła opowiadać innym o swoich doświadczeniach. Jeździła do pobliskich szkół, napisała artykuł do lokalnej gazety. Temat porządnej nastolatki, która zmaga się w HIV okazał się atrakcyjny dla mediów w całej Ameryce.

– Nie mogłam uwierzyć, że moja działalność spotkała się z takim odzewem. Mój artykuł zatytułowałam “Nowa twarz AIDS”, ponieważ chciałam opisać, co mnie spotkało. Pragnęłam, by inni mnie zrozumieli i przestali mnie osądzać.

Dziś Marvelyn mieszka w Nowym Jorku. Jako działaczka na rzecz nosicieli wirusa HIV objechała cały świat opowiadając innym o swoich doświadczeniach. Została uhonorowana wieloma nagrodami, a w 2008 roku wydała też autobiografię “The Naked Truth: Young, Beautiful And (HIV)Positive”. – Nazwałabym się raczej aktywistką z przypadku – podkreśla młoda kobieta. – Wcześniej wolałam być w cieniu, dopiero wirus HIV przemienił mnie w liderkę. (…) Jestem dumna, że mogę wystąpić w imieniu tych wszystkich dziewczyn zaskoczonych przez diagnozę, napiętnowanych, samotnych. (…)

Codziennie przed pójściem spać łykam garść tabletek. Co trzy miesiące muszę poddawać się badaniom lekarskim. Staram się zdrowo odżywiać i liczę, że z pomocą medycyny mam szanse na długie i udane życie. Nie chcę wyrzucać sobie, że coś zrobiłam nie tak. Nie zamierzam pozwolić, by wirus HIV zmusił mnie do rezygnacji z marzeń. Wszystkim dziewczynom powtarzam: ta choroba nie da wam drugiej szansy. Musicie być odpowiedzialne.

Tymczasem w Londynie Beth prowadzi równoległą walkę z konsekwencjami fatalnej diagnozy. Pierwsze miesiące były straszne: zaczęła pić, zrezygnowała z matury. – Piłam wódkę i wino aż do utraty przytomności – wspomina. – Tylko tak umiałam tłumić ból. W dodatku czułam się dzięki temu “normalna”, bo przecież moi znajomi też się upijali.

Z czasem jednak doszła do wniosku, że musi uporządkować swoje życie. – Dojrzałam i zrozumiałam, że muszę bardzo zadbać o swoje ciało. Na razie nie muszę brać leków i chciałabym sięgnąć po nie dopiero w ostateczności. Wyeliminowałam alkohol, zdrowo się odżywiam i ćwiczę, aby utrzymywać swój system odpornościowy w formie. Co trzy miesiące wykonuję badania, żeby sprawdzić, czy w moim organizmie nie rozwijają się infekcje.

Beth wciąż nie zdradziła swojej tajemnicy przyjaciołom. – Nie chcę, żeby mi współczuli. Obawiam się też, że zaczęliby traktować mnie inaczej. A ja chciałabym być tak normalna jak to tylko możliwe.

Od czasu diagnozy tylko raz związała się z mężczyzną. Zanim poszli do łóżka, powiedziała mu o zakażeniu HIV. – Bardzo się przedtem denerwowałam, nie wiedziałam, jak to przyjmie – opowiada. – Docenił moją odwagę. Powiedział, że zdaje sobie sprawę, jak trudno wyznać coś takiego i podziękował, że okazałam mu szacunek mówiąc mu o wirusie. Po paru miesiącach rozstaliśmy się – nie byliśmy dla siebie stworzeni. Ten związek dał mi nadzieję, że pewnego dnia spotkam mężczyznę swoich marzeń, wyjdę za mąż i będę miała dzieci.

Popełniłam w życiu straszny błąd. Mam jednak nadzieję, że uda mi się ocalić zdrowie. Leczenie HIV jest dzisiaj dużo skuteczniejsze niż kiedyś, dlatego moja nadzieja ma mocne fundamenty.

Rzeczywiście, postęp w medycynie sprawił, że diagnoza HIV nie jest już dzisiaj wyrokiem śmierci. – Lekarz powiedział, że jeśli będę o siebie dbać, nie ma powodu, dla którego nie miałabym dożyć starości – mówi Beth, wreszcie się uśmiechając. – Nie chcę marnować więcej czasu na użalanie się nad sobą. Zamierzam żyć pełnią życia.

HIV i fakty

Ludzki wirus niedoboru odporności atakuje układ immunologiczny. Można zarazić się nim drogą płciową, a także przez krew i z mlekiem matki. Jeżeli w organizmie chorego dojdzie do poważnego nasilenia się infekcji, rozwija się u niego AIDS: zespół nabytego niedoboru odporności.

Do końca czerwca 2010 roku w Wielkiej Brytanii odnotowano 111 922 przypadki osób zarażonych HIV. 54 proc. z nich zaraziło się wskutek współżycia płciowego z osobą heteroseksualną. Szacuje się, że na Wyspach mieszka 900 seropozytywnych dzieci poniżej 15. roku życia.

W 2008 roku w brytyjskich placówkach służby zdrowia wykonano 950 tys. testów na obecność HIV.

19 457 – to liczba Brytyjczyków, którzy zmarli na AIDS.

Leczenie HIV bardzo się polepszyło po 1996 roku, kiedy to wprowadzono terapię retrowirusową (ART), utrzymującą wirus pod kontrolą. Oznacza to, że osoba seropozytywna ma dziś szansę dożyć starości. Niestety skutki uboczne terapii prowadzą do pogorszenia nastroju, a nawet depresji.

Swą pomoc chorym oferuje Avert (Avert.org), międzynarodowa organizacja dobroczynna na rzecz osób z HIV/AIDS z siedzibą w Wielkiej Brytanii. Pod telefonem zaufania 0800 567123 czuwają specjaliści chętni do pomocy chorym, a także ich bliskim, których choroba też ciężko doświadcza. Aby dowiedzieć się, czy w pobliżu działa placówka specjalizująca się w leczeniu HIV/AIDS, warto zatelefonować do Terrence Higgins Trust: 0845 122 1200.

źródło: Eimear O’Haga, News of The World

Powiadom znajomego
  1. (wymagane)
  2. (prawidłowy adres email wymagany)
  3. (wymagane)
  4. (prawidłowy adres email wymagany)
 

cforms contact form by delicious:days

Powiązane Artykuły:

Zostaw swój komentarz

You must be logged in to post a comment.

Kategorie

Chmurka Tagów

Publikuj już dziś!

Publikuj swój artykuł a otrzymasz ZAŚWIADCZENIE!
*Przeczytaj więcej»
*Publikuj»

Administracja