PoradnikPR.info

PoradnikPR.info

Poradnik pedagogiczno - resocjalizacyjny

 
 
 
 

Moja córka się stacza- nie wiem co robić

Chodzi o moją 15 letnią córkę. Nie mam pojęcia jak do niej dotrzeć. Jest rozpieszczoną przez babcie, mamę i dziadków jedynaczką. Jest moim oczkiem w głowie, chociaż od jakiegoś czasu nasze stosunki oziębły.

Nie toleruję jej kłamania, palenia papierosów, picia alkoholu. Przeklina, ale największym problemem jest jej niechęć do nauki, zanosi się ze będzie powtarzać klasę. W podstawówce tych problemów nie było. Ona twierdzi oczywiście, że ze wszystkim poradzi sobie sama, i myślę, że robi nam na złość. Bo czasem mówi, że chciałaby być prawnikiem - to znaczy, że ma ambicje. Ale tylko krótkotrwałe, bo po chwili już nie chce się uczyć i nic nie robi, aby zostać tym prawnikiem.

Wiem, że to nasza wina- brak konsekwencji, żadnych obowiązków. Spodziewałem się, że tak będzie no, ale nikt mnie nie chciał słuchać a wręcz przeciwnie- żona miała do mnie pretensje, że się czepiam córki a jej humory to okres dojrzewania. Po wielu rozmowach i kłótniach zostałem zepchnięty na bok i nikt już nie słucha mojego zdania.

Dzisiaj była kolejna awantura o złe oceny o przekroczony limit na rachunku za telefon, za spóźnienia. Za karę żona odebrała córce telefon. Ale za dwa dni się pogodzą i znów wszystko wróci do „normy” tylko ja zostanę ten niedobry, bo się czepiam. A żona mnie nie słucha, że konieczna jest konsekwencja.

Jestem już tym zmęczony, nie mam siły na dalsze spory i walki. Nie potrafię znaleźć na to rady. Czuję się czasem tylko jak maszynka do robienia pieniędzy.

Proszę o poradę, jeśli to możliwe.


mgr Justyna Ryszewska

mgr Justyna Ryszewska

Witam,

Musi Pan sobie uzmysłowić, iż to, co się dzieje z Pana córką nie jest efektem jej złej woli czy złego charakteru, ale całego szeregu zjawisk, które zachodzą w Waszej rodzinie. Brak konsekwencji nie jest jedynym czynnikiem, chociaż jak Pan słusznie zauważa ma ogromne znaczenie w zachowaniu córki.

To, jak zachowuje się Pańska córka jest niestety typowym zachowaniem dziecka wychowanego „bez granic”. Dzięki granicom młody człowiek uczy się, co jest akceptowane a co nie.

Nie rodzimy się z wiedzą o tym jak należy się zachowywać, uczymy się jej poprzez własne doświadczenia. Kiedy mówi się „nie rób tego” dostajemy jasną sygnalizację na istnienie pewnej granicy, o której będziemy się przekonywać dzięki naszym doświadczeniom. Nie liczy się tylko określenie tych granic istotne jest, jaki przekaz otrzymamy po ich przekroczeniu. Jeśli rodzić nie zareaguje, bądź ukarze, ale się z tej kary wycofa, albo jeśli jedno z rodziców zabroni i drugi rodzić pozwoli to dajemy niespójne sygnały dziecku. A ono będzie odczuwało potrzebę ponownego sprawdzania i przekonywania się o konsekwencjach. Może będzie liczyło nawet na brak tych konsekwencji.

Dlatego tak ważne jest stawianie jasnych granic. W odwrotnej sytuacji dziecko będzie je wielokrotnie przekraczać, ponieważ nie zrozumie, co może a czego nie.

Następnym krokiem jest wspomniana przez Pana konsekwencja. Jeśli już wyznaczymy granice np. „Zawsze w piątki odrabiasz zadane prace domowe” nie ustępujemy.

„Bo dzisiaj mam mało- zrobię jutro”; „źle się czuje nie chce mi się”; „pójdę do Ani zrobię później”.

NIE wolno łamać zasad i z nich ustępować. (oczywiście kiedy dziecko ma gorączkę i faktycznie jest chore to odstępstwo jest na miejscu). Dziecko uczy się poprzez to obowiązkowości i wie, że to co powiedzieliśmy i ustaliliśmy ma odbicie w rzeczywistości.

Brak granic, brak konsekwencji wywołuje napięcia, niepokój. Dziecko nie wie czy do końca zrobił coś źle czy dobrze. Raz jest karany a za chwilę już nie, innym razem jego zachowanie odbija się bez echa.

Z drugiej strony, kiedy dziecko nie ma jasnych granic może robić co chce to nie czuje się szczęśliwy. Jego poczucie bezpieczeństwa jest zachwiane, traci poczucie pewności, nie bardzo wie, czym ma się kierować, jakie zachowanie jest słuszne a jakie nie.

Dziecko w takich sytuacjach szuka czegoś gdzie będzie wiedział jak ma się zachowywać. W wieku Pana córki jako nastolatki będzie to grupa rówieśnicza. Palenie papierosów, picie alkoholu, przekleństwa, to zasady, jakimi kierują się jej znajomi. Tam w śród nich tak ma postępować. Jej daje to poczucie bezpieczeństwa - wie co robić.

Kiedy córka przekroczyła limit telefoniczny, mama odebrała jej komórkę - to oczywista konsekwencja „jeśli nie potrafisz kontrolować swoich rozmów to nie rozmawiaj”, problem w tym, że niekonsekwencja trzymania w karze nie nauczy tego czego wymagamy.

Najlepszym rozwiązaniem byłoby gdyby Pan z żoną odbierając telefon poinformowali córkę, dlaczego jest jej zabierany, na jaki okres (np. na tydzień), po tym okresie poinformować, iż komórka oddana jest na próbę. Należy sprawdzić czy przy następnym rachunku córce udało się utrzymać w limicie.

Rozpoczynając wszelakie interwencje Pan jak i żona powinni wiedzieć jak nowe sytuacje powinny wyglądać, czego Państwo oczekują od córki, poinformować ją o tym. Musimy wiedzieć jak postąpić, kiedy dziecku się uda lub, kiedy nie zastosuje się do naszych zaleceń.

Kiedy nasze interwencje mają taki przebieg ograniczają sytuację dziecka nie dlatego, że my jako dorośli się mścimy, wyżywamy za złe zachowanie, ale działamy tak aby upraszczać sytuację, działamy aby naszemu dziecku łatwiej było kierować swoim zachowaniem. Oczywistym jest bunt dziecka, niezgoda. Ale to rodzic decyduje.

U Państwa wychowanie córki oparte jest na emocjach, powodem do interwencji jest złość. Kary są odwetem za frustrację rodzica. W tym przypadku większe pieniądze za rachunek, niespełnianie oczekiwań.

Zachowanie córki odbierają Państwo osobiście, to co robi jest odbierane jako przejaw złośliwości lub złej woli. To wzbudza w Was silne emocje. Konsekwencją są nieprzemyślane kary a wreszcie z przypływem wyrzutów sumienia wycofanie się z nich.

To uczy córkę jak manewrować, aby Państwa nie zdenerwować, lub co zrobić aby Was udobruchać. Nie uczy się, że to co zrobiła jest nieprawidłowe.

Państwo wszczynają awantury, które nic nie wnoszą i nie zmieniają. Są niekonstruktywne. Córka wie, że mama pokrzyczy, ale za chwile przytuli, a tata będzie się złościł i w końcu się wycofa.

Dziecko kieruje się zasadą przyjemności- robi to, co akurat sprawia więcej przyjemności. Wszyscy, kiedy mogą sobie na to pozwolić robią to, co lubią. Państwa zadaniem jest pokazać priorytety i nauczyć, że nie zawsze możemy robić to, co chcemy. Czasami musimy robić to, co po prostu należy do naszych obowiązków. Jeśli chcemy tego nauczyć musimy się zastanowić, jaką sytuację wytworzyć, aby dać szansę na zdobycie tej umiejętności. Muszą Państwo zacząć kreować takie sytuacje, w których Wasza córka będzie mogła nauczyć się, przyzwyczaić aż wreszcie zaakceptować, że jest coś za co jest odpowiedzialna.

Taką sytuacją może być obowiązek domowy np. zmywanie naczyń, sprzątnięcie jakiegoś pomieszczenia. Wykonanie tej czynności powinno być systematyczne. Państwo muszą pilnować, aby owe zadanie było wykonane i odpowiednio reagować. Proszę jednak pamiętać, aby w nagrodę nie zwalniać jej z wyznaczonych zadań!

Mówi Pan o aspiracjach córki- Każdy woli sobie wyobrazić siebie na lepszym stanowisku niż gorszym. Gdy myślimy o przyszłości możemy wyobrażać sobie różne przyjemne miejsca, to co mówi o swojej przyszłości nie musi być jej faktycznym celem. Nastolatki raczej nie myślą o tym, co zrobić teraz, aby było mi łatwiej np. za 15 lat. To zbyt odległy dla nich czas, aby konsekwentnie dążyć do swoich marzeń. Ona dopiero powinna się tego uczyć, dlatego jej słomiany zapał jest zrozumiały i dlatego Państwo muszą ją stymulować i motywować do działania, w tym przypadku do nauki.

U Pana jest jeszcze jeden bardzo ważny wątek ( może wydać się ważniejszy niż nieporozumienia z córką) relacje z żoną. Z Pana relacji wynika, iż raczej ze sobą walczycie nić siebie wspieracie i współpracujecie. Oboje myślę, macie poczucie, iż to drugie bardziej przeszkadza niż pomaga. Pan czuje się jakby wyrzucony z tej rodziny i ma poczucie dyskomfortu.

Takie napięcia i brak współpracy nie pomagają w wychowaniu córki a wręcz utrudniają.

Aby wdrożyć nowe zasady wychowania muszą Państwo najpierw wyjaśnić i uporządkować sytuację małżeńską. Ustalić wspólne cele i strategie działania w stosunku do dziecka. Ważne, aby problem dostrzegał nie tylko Pan, ale i małżonka.

Serdecznie pozdrawiam - Justyna Ryszewska

Powrót do Naszych Porad»

Kategorie

Chmurka Tagów

Publikuj już dziś!

Publikuj swój artykuł a otrzymasz ZAŚWIADCZENIE!
*Przeczytaj więcej»
*Publikuj»

Administracja